sobota, 3 października 2015

1. Początek



Rzuciłam torbę na to samo łóżko co rok temu. Od razu poszłam na balkon. Stado muszek oblepiło naszą szybę. Nienawidzę owadów! Stanęłam przy barierce, którą zdążyły już obsrać gołębie. Świetnie, a przed wyjazdem ją szorowałyśmy! Rozejrzałam się trochę, a potem zamknęłam oczy i wciągnęłam powietrze. Nie różniło się niczym od tego z mojego miasta, ale i tak je kochałam. Jak ten balkon, te widoki, te chmury, słońce i wszystko, co w Lublinie. Mieszkam tu rok z trzymiesięczną przerwą na wakacje i szczerze kocham to miasto. Za jego otwartość, za możliwości, za ludzi, za moją uczelnię, nocne życie i wiele innych.
Za dwa dni zaczynam drugi rok edytorstwa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pierwszy rok był fajny, ale nie wyjątkowy. Ten będzie inny. W tym będę prowadzić bloga, chodzić na siłownię, uczyć się w miarę systematycznie i znajdę sobie faceta. Co prawda do tego ostatniego niewiele mi brakuje, ale to jeszcze nic pewnego.
Właśnie weszłam do pokoju po papierosa, gdy do segmentu ktoś wszedł. Dwie eleganckie panie. Jedna starsza od drugiej, więc założyłam, że muszą to być mama z córką. Za nimi wtoczył się facet, który niósł dwie torby. Ta młodsza trzymała rączkę walizki i patrzyła na mnie niepewnie.
Uśmiechnęłam się szeroko, a ona odwzajemniła mój uśmiech i odetchnęła.
- Cześć – powitałam ją. – I dzień dobry – dodałam, zwracając się do rodziców.
Wszyscy mi odpowiedzieli, a Pan Elegancki postawił torby na podłodze. Swoją drogą był niezły! Włosy i broda à la Ekskluzywny Menel: czarna obcisła koszula rozpięta do klaty, granatowa marynarka, białe spodnie z zawiniętymi nogawkami i czarne mokasyny. Do tego markowy zegarek na nadgarstku. Ciekawa byłam, jak pachnie! Na razie poczułam tylko zapach nieziemskich perfum którejś z jego towarzyszek. Co taka dziewczyna robi w akademiku? Na pewno stać ją na mieszkanie i to nawet kawalerkę!
- Jestem Monika – blondynka o szarych oczach podeszła do mnie i wyciągnęła rękę.
- Maja, bardzo mi miło – uścisnęłam jej delikatną dłoń. Zdążyłam zauważyć, że ma bardzo staranny manicure.
- A to moi rodzice – wskazała.
Kolejne „bardzo mi miło, dzień dobry” itd. Pan Elegancki ma piękne, szaro-niebieskie oczy. Bardziej niebieskie, niż szare, co dawało niesamowity efekt! Pani Elegancka miała na sobie białą jedwabną bluzkę z kokardą przy kołnierzu, czarne skórzane spodnie i botki na wysokim obcasie. Natomiast Monika ubrała się skromnie: prosta bluzka w granatowe kropki i jasne dżinsy, a do tego kremowe półbuty. Wyglądali jak rodzina wyjęta z magazynów o modzie, które czasem oglądam.
Blondynka odwróciła się do rodziców i podziękowała za wniesienie toreb. Rozejrzeli się wspólnie po pokojach, zajrzeli do szafek, łazienek, a ja w tym czasie usiadłam na łóżku i powoli wyjmowałam rzeczy. Nadal głupio mi było palić przy kimś dorosłym, a szczególnie obcym. Nie chciałam stwarzać złego wrażenia, tym bardziej, że byli tacy uprzejmi. Monika miała ciepły głos i w jej uśmiechu było coś tak ujmującego, że nie chciałabym zrazić jej i jej rodziców do mnie. Wiem, że i tak się dowie, że palę, ale Państwo Eleganccy nie muszą tego wiedzieć.
Porozmawiali jeszcze chwilę, gdy w końcu Monika pożegnała się z nimi i kilkakrotnie zapewniła, że da sobie radę i będzie często dzwonić. Gdy wyszli, westchnęła głośno i rzuciła się na łóżko.
- Myślałam, że już nie wyjdą!
Zaśmiałam się cicho. Nadal się rozpakowywałam. Czaiłam się, jakbym miała piętnaście lat a w domu byli rodzice.
- Palisz? – Zapytała mnie współlokatorka.
- Od dwudziestu minut czekam, żeby iść zapalić – przyznałam szczerze.
Blondynka roześmiała się głośno i podniosła z łóżka. Sięgnęła po torbę i wyjęła z niej paczkę cienkich papierosów. Poszłam w jej ślady i wzięłam swoje klikane i poszłyśmy na balkon.
- Pierwszy rok? – Zapytała i mocno zaciągnęła.
- Nie, drugi. Ciebie nie pytam, bo domyślam się, że pierwszy.
- Widać z daleka? – Zaśmiała się.
- Słychać. Ja rok temu też zapewniałam rodziców, że dam radę, że wszystko będzie ok i będę często dzwonić.
- A w tym roku?
- Przyjadą dopiero jutro, bo mama nie dostała wolnego a ja chciałam zająć swoje łóżko.
- Aha. Daleko mieszkasz?
- Pod Warszawą. A ty?
- W Kielcach. Dlaczego nie poszłaś do Warszawy?
- Po pierwsze przez kierunek, a po drugie - nie lubię Warszawy. Za dużo tam ludzi, sklepów, samochodów, to życie jest takie szybkie… Nie dla mnie.
-  Mnie do Warszawy nie przyjęli, dlatego jestem tu.
- Nie będziesz żałowała. Lublin jest cudowny. Co będziesz studiować?
- Zarządzanie. A ty?
- Edytorstwo.
- To coś z edytowaniem?
- Mniej więcej. Edycja tekstu to tylko mała cząstka całości.
- Rozumiem. Mamy jeszcze sporo czasu na opowiedzenie sobie o wszystkim.
Spojrzałyśmy na siebie. Ona uśmiechnęła się pierwsza, ja to odwzajemniłam. Między nami już powstała jedna nitka więzi, która może nas utrzymać razem na bardzo długo.
Potem wróciłyśmy do rozpakowywania się. Zerkałam co i rusz na rzeczy Moniki. Tak naprawdę nie miała tego dużo. Walizka była prawie cała wypełniona książkami, gazetami i kosmetykami. W tamtych dwóch torbach zmieściła wszystkie buty i ubrania.
Wtedy zadzwonił do mnie telefon. Ulka, koleżanka ze studiów.
- Siemanko!
- Hej! Jesteś już w Lublinie?
- Jasne. Niedawno przyjechałam. Widzimy się dzisiaj?
- Wieczorem są otrzęsiny w klubie! Idziemy?
- Jeszcze pytasz? Jest nowy „Zeszyt Późnych Powrotów”, chcę być na pierwszej stronie!
Zaśmiałyśmy się. Owy zeszyt na początku jest zmorą każdej mieszkanki akademika na Konstantynowie. Jednak później, gdy poznaje się bliżej zasady nim władające, nie jest on taki straszny.
- Dogadam się z Angelą i napiszę ci sms-a.
- Spoko. To do zobaczenia – rozłączyłam się i spojrzałam na Monikę, która wpatrywała się we mnie zaciekawiona. – Szykuj imprezowe ciuszki, bo dzisiaj idziemy w miasto!
Z radości aż klasnęła w dłonie.
- Gdzie?
- Do klubu. Poznasz moje kumpele ze studiów. Zaczynasz studenckie życie, mała – puściłam jej oczko.
Znowu zadzwonił telefon. Tym razem Przemek.
- No siema! Jesteś już w akademsie?
- Od godziny. A ty?
- Wbijaj na dziesiąte. Jest ktoś jeszcze?
- Wojtek i mój nowy współlokator. Zaraz będziemy.
- Ktoś tu przyjdzie?
- Chłopaki z męskiego. Polubisz ich, są z nimi mega odpały i dużo śmiechu.
- A co z resztą dziewczyn z naszego segmentu? Widziałam torby w drugim pokoju.
- Tam mieszkają Ukrainki. Raczej żyją własnym życiem i nie szukają przyjaciółek wśród Polek. Ogólnie są w porządku, ale nie umiem z nimi gadać. Są za bardzo zajęte swoimi sprawami.
- Kumam. A ta trzecia? – Wskazała na puste łóżko.
- Nie mówi się tu „kumam” tylko „czaję”. Tak na początek. A trzecia nie wiem, kiedy dojdzie. Może jutro? Zobaczymy.
- Czaję – powiedziała i zastanowiła się chwilę nad tym. – Podoba mi się – roześmiałyśmy się razem.
Chwilę potem przyszli chłopaki. Przemek i Wojtek mnie wyściskali, a ten nowy (Dawid) trochę się czaił i tylko podał mi rękę i rozglądał się po pokoju. Przemek oczywiście rozwalił się na moim łóżku, nie zwracając uwagi na to, że leżą na nim jakieś rzeczy. Wojtek usiadł na tym pustym a Dawid stał w drzwiach. W dużym skrócie opowiedzieliśmy sobie, co u nas. „Świeżaków” pytaliśmy o studia, skąd są itd. (Dawid jest z Pomorza i będzie studiować architekturę krajobrazu). Okazało się, że Wojtek w wakacje zdobył dziewczynę, co mnie kompletnie zaskoczyło. Przemka dziewczyna miała przyjechać nazajutrz i też mieszkać w akademiku.
- Idziecie dzisiaj na imprezę z nami?
- Jasne – od razu odpowiedział Przemek.
Wojtek spojrzał na mnie pobłażliwie. Ma dwadzieścia dwa lata, a z tego co wiem, nie był nigdy na żadnej imprezie.
- Wojtuś, czasem mógłbyś gdzieś z nami pójść! – Jęknęłam, choć wiedziałam, że to nic nie da. Wojtek nie jest z tych, co chodzą po klubach, piją i się bawią. Jest spokojny, cichy, nie wyróżnia się za bardzo. Ale takiego go wszyscy lubią.
- Innym razem – jego stała wymówka.
- To zdzwonimy się, wracamy do „męskiego” – Przemek podniósł się z łóżka.
- Pogniotłeś mi wszystkie ciuchy! – Jęknęłam i szturchnęłam go w ramię.
- Mam w pokoju żelazko, możesz wpaść – objął mnie mocno i poczochrał po włosach.
- Spadaj! – Wrzasnęłam. – Już cię tu nie widzę!
Śmiejąc się, wyszli.
- Zawsze tu tak jest?
- Zawsze. Przyzwyczaj się.
Fot. Sandra Czarniecka
 ~ * ~
Hej! Hej! :) Powracam ze swoimi opowiadaniami, ale w zupełnie innej odsłonie. "Zainspirowani" na stałe zagoszczą na kartach tego bloga i to ich historie będziecie poznawać. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobało i będziecie u mnie często gościć. :) Posty będą dodawane nieregularnie, ale w małych odstępach czasowych.
Chcę wplatać też miejscówki, które warto zobaczyć w Lublinie, więc jeśli macie jakiś pomysł - podsyłajcie mi. :) Będę bardzo wdzięczna!
Jeszcze jedna ważna informacja. Żaden z bohaterów nie jest kimś z rzeczywistości. Mogę się inspirować jakimiś sytuacjami, spotkaniami czy cechami charakteru, ale nikt nie jest wierną kopią któregoś z moich znajomych. A główna bohaterka nie jest mną, choć studiujemy to samo i śpimy na tym samym łóżku. :D
 Nie przedłużając, zapraszam Was na wspólną podróż po zakątkach Lublina, po rozterkach studentów i dylematach, jakie mogą spotkać każdego z nas. :)

3 komentarze: