środa, 21 października 2015

4. Zagubiona



Kolejny tydzień był bardzo intensywny. Klaudia wyciągała mnie do chłopaków do męskiego i prawie codziennie piłyśmy. Monika nie była chętna na takie wypady już po pierwszym razie, gdy zobaczyła, ile ludzi potrafi przyjść i co się dzieje. Nie lubiła tłoku i przede wszystkim chaosu, a u chłopaków był nie raz (i nie dwa) przysłowiowy burdel. Mi to nie przeszkadzało, a Klaudii tym bardziej. Chłopaki robili grilla na balkonie, ktoś grał na gitarze, ktoś inny się całował w kącie – witamy w akademiku. Było kulturalnie, ale głośno.
Któregoś wieczoru wyszłyśmy z Klaudią wcześniej z imprezy i poszłyśmy do Tesco. Ubzdurała sobie, że koniecznie chce się napić Lubelskiej żurawinowej i nie dało jej się powstrzymać. Nie chciałam jej zostawiać samej, bo było już po dwudziestej trzeciej. Żadnemu chłopakowi nie chciało się wychodzić (jak nigdy!), więc we dwie pomaszerowałyśmy do hipermarketu.
Nie napisałam jeszcze jak wygląda Klaudia. Ma czerwone długie włosy i niebieskie oczy. Nosi okulary z dużymi czarnymi oprawkami. Jest szczupła, choć cały czas powtarza, że jak nie wróci do ćwiczeń to znowu przytyje. A zaraz po tym je kebsa. Kobieca logika. Jest wysoka i ma naprawdę długie nogi. Nie wyobrażam jej sobie grubej, ale mówi, że kiedyś była pasztetem. Nie widziałam zdjęć potwierdzających tą teorię i wątpię, żeby to była prawda, bo Klaudia jest naprawdę ładna i wydaje mi się, że z natury jest szczupła. Może miała jakiś dziecięcy tłuszczyk jak była młodsza, ale bez przesady.
W każdym razie poszłyśmy do tego Tesco i kupiłyśmy Lubelską, jak chciała. Potem zachciało jej się hot-doga ze stacji benzynowej. Poszłyśmy. Chyba brakuje mi jakieś przyjaciółki, dlatego szukam i czasem podporządkowuje się. Nie mam komu powierzać sekretów, z kim narzekać na Michała (tak, już trochę na niego narzekam, ale tylko czasem) i z kim po prostu czuć się sobą. Mam sporo znajomych (szczególnie po tych imprezach), ale nikogo takiego naprawdę bliskiego. Mniejsza o to. Zjadłyśmy hot-dogi i Klaudia wypiła sama pół litra żurawinówki. Chciałam ją od tego odwieść, naprawdę! Ale gasiła mnie, że nie będę jej rozkazywać. Wiedziałam już, że to ostatnie wyjście z nią. Tym bardziej, że nie chciała w ogóle wracać do akademika, a ja nie mogłam jej zostawić samej. Była pijana w sztok i musiałam ją prowadzić, żeby chociaż udawać, że idzie prosto.
- Wiesz, jesteś nawet w porządku – wybełkotała.
- Tak?
- Poważnie! Tylko brakuje ci pewności siebie.
- Pewnie tak.
- Ale tego można się nauczyć, wiesz?
- Nie wątpię. Kiedyś spróbuję.
- Możemy usiąść?
- Już niedaleko do akademika. Proszę cię, wracajmy już.
- Jeszcze chwila. Nie mogę się pokazać w takim stanie na portierni!
- Pokażę twoją kartę i wykreślę cię z zeszytu. Ty tylko stój za mną i nic nie mów.
- Zrobimy tak, ale za chwilę. No chodź, sztywniaro! – Wyrwała się i usiadła na krawężniku.
- Wstawaj! Tam jest ławka!
- Nie, ja chcę tu – tupnęła. – Kręci mi się w głowie – schowała twarz w dłonie.
- Nie dziwię się – skrzyżowałam ramiona. Poważnie mnie wkurzyła. – Rano będziesz zdychać.
- Na szczęście rano mam wykład to nie pojadę.
- Na szczęście mnie nie będzie – burknęłam.
Spojrzała na mnie. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Rozmazał jej się makijaż, włosy w nieładzie i bujała się, nie mogąc złapać równowagi nawet siedząc. Zdecydowanie nie takiej przyjaźni szukam.
- Czasem jesteś strasznie sztywna.
- A ty często jesteś nieodpowiedzialna! Jest trzecia nad ranem, a ja zamiast spać muszę się użerać z tobą. Co mnie w ogóle podkusiło, żeby z tobą iść? – Byłam wkurzona na maxa, a podejrzewam, że nie będzie nic pamiętać z tej nocy.
- Przepraszam – spuściła głowę i zawiesiła ją bezwładnie. – Z natury robię wszystko źle, nie bądź na mnie zła.
- Jestem wściekła. Następnym razem znajdź sobie kogoś innego do picia, ja już odpuszczam.
- Powinnam znaleźć sobie jakiś cel w życiu, a nie kompana do picia. To mój problem: nie mam celu. Idę i nie wiem gdzie. Uganiam się za chłopakami jak idiotka i co mi z tego? Nie mam przyjaciół, rodzice interesują się moją młodszą, perfekcyjną siostrzyczką, która jest pupilkiem całej rodziny. Ja się nie liczę. Masz kasę i spływaj – zrobiła zamaszysty ruch ręką i prawie poleciała do tyłu.
Westchnęłam z bezradności i usiadłam koło niej.
- Na pewno nie jest tak źle. Coś dobrego musi być w twoim życiu.
- E tam. Dobra to jest żurawinówka, moje życie jest do dupy. Taka jest prawda.
- Przesadzasz. Studiujesz, masz dużo znajomych, chłopaki na ciebie lecą i jesteś duszą towarzystwa.
- I co z tego mam? Nic. Nie mam nawet stałego chłopaka. Ty masz Michała, masz te swoje książki i studiujesz to, co naprawdę chcesz. Ja nie chciałam studiować stosunków, ale nie przyjęli mnie na co innego. Monika ma te swoje Paryże, nie Paryże i chociaż ma pasje, jakiś cel.
Zrobiło mi się jej szkoda. W gimnazjum czułam się podobnie i wiem doskonale jak to jest, kiedy nie masz jakiegoś celu w życiu. Dopiero na studiach zaczęło mi się układać i obrałam sobie jakieś priorytety, poznałam fajnych ludzi i odnalazłam siebie. Postanowiłam, że pomogę w tym i Klaudii, bo dziewczyna naprawdę źle skończy jak tak dalej pójdzie.
- Zajmiemy się tym rano, teraz chodź stąd – wstałam i pociągnęłam ją za sobą. – No chodź! – Trochę się opierała i nie mogłam jej podnieść. W końcu mi się udało i znowu „toczyłyśmy” się do akademika.
Chyba cudem udało nam się w końcu dojść. Klaudia po drodze dwa razy wymiotowała, ledwo trzymała się na nogach. W akademiku podałam panu z recepcji nasze karty mieszkanek i starałam się ukryć nietrzeźwość koleżanki. Na szczęście był najfajniejszy portier i nic nie powiedział na jej stan. Położyłam ją do łóżka, nawet nie chciała się przebrać w piżamę.

Rano obudził mnie krzyk Moniki.
- Wstawajcie! Obudziłyście mnie w nocy i nie mogłam potem spać! – Zerwała ze mnie kołdrę.
- O co ci chodzi? – Zapytała wpół przytomna Klaudia.
- O wasze nocne eskapady! Guzik mnie interesuje co robicie w nocy, ale nie musicie mnie z tej okazji budzić!
- Nikt cię nie obudził! – Broniła się ruda.
- Twoje chichoty słyszały nawet Ukrainki!
- Monia, nie krzycz – poprosiłam i usiadłam na łóżku.
- Nie mów na mnie „Monia”! Michał wie, co robisz w nocy?
Spojrzałam na nią wściekle i już zaczęło się we mnie gotować.
- To moja wina – wtrąciła Klaudia. – Majka chciała wrócić wcześniej, ale ja miałam durne pomysły i ona nie chciała mnie zostawić samej.
- A tak à propos, to przeginasz już, wiesz? Nie chciałam się odzywać, bo to nie moje życie, ale daleko tak nie zajedziesz, koleżanko – wycelowała w nią palcem. – Idę na zajęcia, jak wrócę ma być wywietrzone i posprzątane! Ten syf w kuchni też!
Wyszła, trzaskając drzwiami. Spojrzałyśmy z Klaudią po sobie. Naprawdę ją wkurzyłyśmy. Tym razem nie było żartów.
- Na którą masz? – Zapytałam współlokatorkę.
- Teoretycznie na dziesiątą, ale mogę odpuścić dwa wykłady.
Spojrzałam na zegarek. Ósma trzydzieści.
- Nic nie odpuszczasz – zarządziłam. – Bierzemy się za robotę i jedziesz na wykłady.
Zaczęłam od otworzenia okna i dokładnego wywietrzenia.
- Majka… - zaczęła niepewnie Klaudia. – Dzięki za wczoraj, za tą noc. Nie zostawiłaś mnie, a mogłaś. Jestem ci winna przysługę.
- Daj spokój. Wyrzuty sumienia by mnie zeżarły, gdybym cię zostawiła. Nie ma tematu.
- Jest!
- Nie gadaj, tylko się bierz za robotę, bo nie chcę kłótni z Moniką.
Temat się skończył. Zjadłyśmy szybkie śniadanie, ogarnęłyśmy porozwalane ubrania i książki w pokoju, Klaudia pojechała na wykłady, a ja pozmywałam naczynia. Musiałam pogadać z Moniką o tym, bo tak nie mogło być. Musimy pomóc Klaudii, bo sama sobie nie da rady.
Fot. Sandra Czarniecka
Na zdjęciu: Paulina
~ * ~
Zawsze mówię, że autor nie napisze niczego bez czyjegoś wsparcia. A ja ostatnio je dostałam OGROMNE! Kochani, jesteście cudowni! To dopiero początek Zainspirowanych, a licznik wyświetleń leci w górę, ludzie piszą do mnie z gratulacjami i słowami wsparcia. Dzięki Wam widzę, że to ma sens. Dziękuję! :)
Dziękuję Olce za korektę, Pauli za pozowanie do okładki (pamiętajcie, Klaudia nie jest Paulą!) oraz reklamę i wszystkim innym za udostępnianie i komentarze :) Nie zawiodę Was i będę pisać jak najczęściej.
A teraz uciekam spać, a już niedługo (za dzień, może dwa) kolejna część. Tym razem Otrzęsiny! :)
Buziaki :* :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz