piątek, 23 października 2015

5. Otrzęsiny



Na Otrzęsiny chciałam iść od samego początku. Nieważne z kim, ważne, żeby pójść. Chętna od razu była Klaudia, Monikę zdołałyśmy namówić, a chłopaki z pierwszego roku też się zgłosili. Chciała iść też z nami Anka (dziewczyna Przemka) i jej koleżanka z pokoju.
Po południu spotkałam się na uczelni z Moniką, żeby pogadać o Klaudii. Opowiedziała o dzisiejszej nocy, przytoczyłam mniej więcej naszą rozmowę i powiedziałam wprost, że musimy jej pomóc, bo nie da sobie rady.
- Myślisz, że co mamy zrobić? – Zapytała sceptycznie.
- Pomóc jej znaleźć jakąś pasję, jakiś cel w życiu! Nie chłopaka, bo żaden związek jej nie wyjdzie, jeśli nie upora się z sobą samą.
- Chyba robisz z tego zbyt wielką sprawę.
- Ona ma naprawdę problem, Monika. Obawiam się też, czy ona czasem nie ma depresji.
Blondynka spojrzała na mnie zaniepokojona, ale bardziej tym, że plotę.
- Naprawdę przesadzasz. Ale ok, pomóżmy jej, nie mamy nic do stracenia. Zaczniemy od tego, że będziemy jej pilnować dziś wieczorem, bo nie mam zamiaru prowadzić jej zalanej po nocy.

Wieczorem wspólnie się przygotowywałyśmy. Monika nas umalowała i uczesała. Ja założyłam czarną koronkową sukienkę do kolan i czerwone trampki. Monika ubrała czarne skórzane spodnie, biały top i botki na obscasie. Klaudia po długich namysłach wybrała rozkloszowaną sukienkę w kwiatki i czarne szpilki.
- Dziewczyny, ale zasada jest jedna: idziemy razem i wracamy razem – przemówiła uroczyście blondynka. – Jeżeli jedna chce wracać, reszta bez gadania też idzie, jasne?
- Jak słońce – przytaknęłam od razu.
- A jak któraś z nas znajdzie sobie podwózkę albo kogoś, kto ją odprowadzi? – Klaudia uśmiechnęła się pod nosem. Wszystkie doskonale wiedziałyśmy, o którą z nas jej chodzi.
- To grzecznie podziękuje i powie, że nie jest sama. Może się z nim umówić na następny dzień, prawda? Koniec tematu – ucięła.
Ruda przewróciła tylko oczami.

Już zapomniałam jak nie lubię chodzić na imprezy w większych grupach. Spotykać się pod klubem – spoko, ale jechać razem – dramat. Anka zjadła coś nieświeżego i wymiotowała. Dlatego też odpadła jej współlokatorka. Olek z kolei umówił się z koleżankami ze swojego roku i to na nie najdłużej czekaliśmy. Myślałam, że wyjdę z siebie! Otrzęsiny zaczęły się o dwudziestej pierwszej, była dwudziesta druga, a my nadal w akademiku!
- Zaraz nie pójdę – zagroziła Monika, która już pół godziny przeglądała jakieś blogi z modą paryską.
- Dzwonię do nich. Jak nie to idziemy same – oświadczyłam i zadzwoniłam do Olka. – Gdzie jesteście?
- Możecie już schodzić! Tak długo to trwało, bo załatwiłem podwózkę samochodem! – Szedł gdzieś po dworze, bo słychać było szum i miał przyspieszony oddech.
- Masz szczęście! Zaraz schodzimy – rozłączyłam się. – Zbierajcie się – powiedziałam do dziewczyn.
Pod Silence byliśmy grubo po dwudziestej drugiej. Była ogromna kolejka i już prawie połowa zrezygnowała.
- Dajcie spokój! – Mówiłam do nich. – Kupiliście bilety, przyjechaliśmy tu to chociaż wejdźmy! Jak wam się nie spodoba to możemy zmienić lokal – motywowałam ich.
Ostatecznie byłam tam ja, Monika, Klaudia, Olek, Julek, Dawid i Mikołaj (współlokator Olka), i koleżanki Olka – Iza, Karolina i Paulina.
Weszliśmy godzinę później. W kolejce pogadaliśmy sobie, pośmialiśmy się ze wszystkimi dookoła, że wygląda to jak kolejka po mięso i takie tam. Padał deszcz, ale nawet nam to nie przeszkadzało. W środku było trochę tłoczno, ale widziałam więcej ludzi na imprezach. Chłopaki od razu poszli do baru, a my na parkiet. Chwilę potańczyłyśmy, kiedy Monika mi oświadczyła, że też by się chętnie napiła. Kupiłyśmy sobie po piwie i stojąc przy barze, obserwowałyśmy tańczących. Klaudia już wyrwała jakiegoś chłopaka i tylko z nim tańczyła.
Godzina była zasadniczo wczesna, a niektórzy już byli nieźle wstawieni. Niektóre laski kiwały się na szpilkach, udając, że nadal są seksowne. Faceci służyli im silnym ramieniem i podtrzymywali je zupełnie przypadkiem za pośladki. Byli też tacy, co fajnie się bawili i nie potrzebowali do tego alkoholu (w zasadzie tych było najwięcej).
- Zobacz, – wskazała mi w kierunku dziewczyny z pięknymi lokami – ma taką samą sukienkę jak ty, tylko białą.
Faktycznie, sukienki były identycznie. Gdy odwróciła się w naszą stronę, zobaczyłam, że ma śliczną, wręcz dziecinną twarz i z niemocno umalowanymi rzęsami wyglądała uroczo.
- Spójrz na tą, co jej pępek wystaje – kiwnęłam głową na inną. – Chyba przydałaby się siłownia. – Zachichotałyśmy.
Nie myślcie, że w klubach nie jesteście oceniani. Zawsze znajdzie się ktoś, co ma coś do powiedzenia na temat waszego wyglądu czy tańca. Faceci też to robią i niech nie mówią, że nie. W każdym razie nie warto się tym przejmować! Bo jak ktoś, kto stoi przy barze i sączy kolejne piwo może oceniać jak tańczysz, skoro sam nie wsunął stopy na parkiet?
- Nie czaję tych dziewczyn z gołymi brzuchami – krzyczała do mnie Monika. – Czy one nie wiedzą, że im mniej pokazujemy tym lepiej? A później się dziwią, że chłopaki nie patrzą na charakter.
- A jak już patrzą to wolą oślepnąć – skomentowałam z przekąsem. – Chcą zwrócić na siebie uwagę.
- Nie czaję tego – powtórzyła.
- Zatańczysz? – Do mojej współlokatorki zwrócił się jakiś koleś.
- Nie – odpowiedziała krótko nawet na niego nie patrząc.
Chłopak bez komentarza odwrócił się i podpierając o bar, odszedł.
- Totalnie pijany – powiedziałam, jakby to nie było jasne.
Monika dopiła piwo i złapała mnie za rękę.
- Chodź. Pokażemy im wszystkim jak się tańczy.
Dołączyłyśmy do naszych nowych koleżanek.
- Gdzie jest Klaudia? – Zapytałam Paulinę.
Rozejrzała się. Przez chwilę nie mogła jej znaleźć, w końcu mi ją wskazała.
- Szybko się przemieszcza – dodała.
- Kurwa mać! – Zaklęła Monika i ruszyła w kierunku rudej.
Tańczyła z kompletnie zalanym facetem, który maltretował jej tyłek i wpychał język do buzi. Monika szybko znalazła się przy nich, gwałtownie oderwała ją od niego i mocno trzymając za ramię, wyprowadziła z Sali dla tańczących. Pobiegłam za nimi.
- … z pierwszym lepszym się liżesz?
- Był miły.
- I najebany! Czy ty masz jakiś szacunek do siebie?!
- Monia, ciszej! – Wtrąciłam się. – Monika – poprawiłam szybko.
- Widzisz, jak ona się zachowuje? Zostawiłyśmy ją na kwadrans!
- Co się takiego stało? – Ruda nie widziała w tym problemu.
- Ogarniasz się i bawisz się z nami albo wychodzimy. Wybieraj – oznajmiła krótko blondynka.
- Ojeju, dobra – jęknęła Klaudia. – Będę grzeczna.
Faktycznie potem już się ogarnęła. Chłopaki do nas w końcu dołączyli i Klaudia bawiła się więcej z Mikołajem. Sama wcześniej zawiesiłam na nim oko, ale nie równał się z moim Michasiem. Na konkurencje otrzęsinowe zebrał się taki tłum, że postanowiliśmy iść do baru.
- Ty nie pijesz – oznajmiła Monika Klaudii nim ta zdążyła przywołać barmana.
- Dlaczego?
- Wystarczy ci alkoholu na jedną dobę.
- Nie jesteś moją… - cedziła przez zęby, ale blondynka jej natychmiast przerwała.
- Tym lepiej dla ciebie. Lepiej nie dyskutuj.
Szczerze ją podziwiałam. Ja bym nie zdobyła się na taką stanowczość. Klaudia chyba też zrozumiała, że kumpela ma rację, więc burknęła tylko, że idzie popatrzeć na konkurencje.
- Chyba nic nie zrobi, nie?
- Co ty – prychnęła. – Wie, że jest obserwowana.
- Niedługo nie będzie chciała z tobą chodzić na imprezy – powiedziałam niby w żartach, ale serio tak myślałam.
- Wręcz przeciwnie! Jeżeli zrozumie, że mam rację to nie będzie chciała iść beze mnie.
Wypiłyśmy drugie piwo i wróciłyśmy tańczyć. Koło pierwszej już wszyscy byli trochę zmęczeni i zniechęceni, bo liczyli na lepszą zabawę. Ja tam nie narzekałam. Ale poczekaliśmy do drugiego losowania tabletów (kandydat do Sejmu sponsorował ich dziesięć) i zawinęliśmy się. Olek zadzwonił po kolegów, żeby po nas przyjechali i bezpiecznie wróciliśmy.

W pokoju tylko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka, zmywając w nim makijaż.
- Ten Mikołaj wydaje się być fajny – powiedziałam niby od niechcenia.
- I normalny – dodała Monika, która też zmywała makijaż.
- I nieosiągalny – dorzuciła Klaudia, urywając tym samym listę jego zalet nim się dobrze rozkręciła.
- Dlaczego?
- Podoba mu się kto inny – wzruszyła ramionami. Układała właśnie ubrania, które zdjęła. Pierwszy raz widziałam takie zjawisko!
- Kto?!
- Ty – odpowiedziała Monice.
- Ja?!
- Tak. Ciągle o ciebie pytał.
- I co z tego?
- Zapytałam go wprost czy może gdzieś wyjdziemy we dwójkę, a on do mnie, że mnie lubi, ale podoba mu się kto inny. I powiedział to, zerkając na ciebie. – Odłożyła idealnie złożone ubrania i położyła się pod kołdrę.
- I tak nie ma szans.
- Dlaczego? – Zapytałam i odłożyłam przybory do demakijażu.
- Nie chcę mieć chłopaka w swoim wieku, to po pierwsze, a po drugie – jest dziecinny skoro do mnie nie zagadał, tylko dowiaduję się tego od ciebie – odpowiedziała i zaczęła ścielić łóżko.
- Nieważne, już mnie nie interesuje – powiedziała Klaudia. Niby obojętnie, ale słychać było smutek w jej głosie.
- Czemu tak na siłę kogoś szukasz? – Zapytała ją Monika.
- Bo tak – odpowiedziała krótko i odwróciła się do ściany. – Dobranoc.
Spojrzałam znacząco na Monikę, ale ona tylko ponownie wzruszyła ramionami.
- Dobranoc.
Fot. Sandra Czarniecka
~ * ~
Otrzęsinowe szaleństwo się skończyło, studenci biorą się za naukę (powiedzmy :D). Bohaterowie mniej więcej się znają, niedługo poznacie bliżej tych drugoplanowych. Zacznę też bardziej opisywać miasto - w końcu to ono jest moją inspiracją :) I tu prośba do Was - jeżeli znacie jakieś ciekawe miejsca, które warto by było zobaczyć - piszcie. Obojętnie czy to kawiarnia, galeria sztuki czy ławka w (nie)zwykłym miejscu!
Dziękuję Wam za każde miłe słowo i każde wyświetlenie! To dużo daje, bo mam motywację! :) Przez weekend nic nie opublikuję, bo mnie nie będzie w Lublinie, ale po weekendzie sprawdzajcie stronę! :)
Życzę Wam miłego weekendu! :*

4 komentarze:

  1. ...i nawet nie dałaś znać, że coś piszesz... :((((((((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, Słońce! Zajęłam się tym blogiem i nie miałam kiedy zajrzeć na tamtego. To znaczy, może i miałam, ale jakoś mnie tam nie ciągnie... A Ty zniknęłaś ze swoim blogiem tak niespodziewanie :( Co się stało?

      Usuń
    2. ?!?!?!?!?
      Mój blog wciąż jest w tym samym miejscu, w którym był :(

      PS. Cudne foto! :) Twoje, oczywiście ;)

      Usuń
    3. Ale ja jestem mądra!!! Na profilu Google+ pokazało mi Twojego starego bloga i wpis, na którym się żegnałaś! Brawo JA :P Przepraszam Cię najmocniej!
      P.S. Dziękuję :* I cieszę się, że tu jesteś!

      Usuń