środa, 18 listopada 2015

10. Zmień swoje życie

Przez ostatnie dni miałam totalny mętlik w głowie. Olek nie odzywał się od tamtego wieczoru, a Michał tym bardziej. W myślach lawirowałam pomiędzy jednym a drugim i nie wiedziałam sama, czego chcę. I kogo. Olek do tej pory był nieosiągalny, a teraz obawiałam się, że nie potrafię już zwyczajnie się z nim przyjaźnić. Za Michałem zaczęłam tęsknić. Wiele razy chwytałam za telefon, żeby napisać, ale duma mi nie pozwalała. Przecież nie zrobiłam niczego złego, a on zerwał ze mną przez telefon. W głębi serca chyba nie chciałam, żeby to był koniec.
W piątek Monika pytała mnie, czy między mną a Olkiem coś zaszło. Powiedziałam, że fizycznie nic nie zaszło, ale mało brakowało. No i moje myślenie na jego temat się zmieniło. Zasugerowała, że powinniśmy o tym porozmawiać.
- Nie chcę z nim o tym rozmawiać. On ma dziewczynę.
- Trudna sytuacja – przyznała.
Jakbym tego nie wiedziała. Jej sytuacja była prostsza. Zdążyła już się spotkać z Dorianem i była bardzo zadowolona, że oszczędzili sobie rozmów w stylu „co dalej” albo „nie spieszmy się”. Chłopak przywitał ją pocałunkiem w usta i złapał za rękę, co wyjaśniło sytuację od razu. Wszystko stało się tak naturalnie.

O całej sytuacji i moich wątpliwościach opowiedziałam Soni.
- Odpuść sobie z Olkiem. Wiesz dobrze na moim przykładzie, że przyjaźń z chłopakiem, który coś do ciebie czuje, nie jest bezpieczna.
- Przecież nadal przyjaźnisz się z Damianem.
- Ale on nadal na coś liczy! Po premierze nowej płyty One Direction wysłał mi piosenkę, w której śpiewają, że „możesz do mnie zadzwonić, gdy jesteś samotna, będę twoim tymczasowym rozwiązaniem”. Nie chcę go traktować jak koło ratunkowe!
- Powiedz mu to.
- Nie chcę go stracić – jęknęła. – Już raz prawie to się stało.
Historia Soni i Damiana jest tak zawiła jak piosenki jej ulubionego zespołu. Chłopak zakochał się w niej niedługo po tym jak się poznali, a przedstawił ich sobie Mikołaj – ówczesny chłopak Soni, a brat cioteczny Damiana. Zaprzyjaźnili się bardzo i nierzadko Sonia toczyła o to wojny z Mikołajem. Jak postanowiła wyprowadzić się z domu i wyjechać na Pomorze, chłopak z nią zerwał. To znaczy dał jej ultimatum, a ona po prostu nie wybrała jego. Damian ciągle był za nią, jeździł do niej gdy tylko tego potrzebowała i w końcu się przespali. Obiecali sobie, że to nie zniszczy ich przyjaźni, a niedługo potem Sonia wróciła do Mikołaja. I to był ten moment, kiedy ich przyjaźń wisiała na włosku. Kontaktowali się bardzo mało i mojej siostrze było z tym bardzo źle, ale nie chciała go męczyć. Po roku Mikołaj ponownie zerwał z Sonią i Damian znowu został jej najlepszym przyjacielem. Teraz siostra kręci ze swoim sąsiadem, a jej przyjaciel liczy na coś więcej. Pokręcone, prawda?
- To nie wiem. Nie wiem, co ja mam zrobić, a co dopiero komuś radzić. To wszystko jest takie…
- Trudne – dopowiedziała. – Racja. Co tam w domu?
To była sobota. W niedzielę rano odczytałam wiadomość od Michała z dwoma linkami.
One Direction? Od kiedy on zna One Direction? – zastanawiałam się i kliknęłam w pierwszy link. Odesłało mnie do testu piosenki „What a feeling” [link]. Długo ją interpretowałam. Zajrzałam na drugą stronę. „Walking with the wind” [link]. Ta bardziej do mnie przemówiła. Zadzwoniłam do siostry.
- Siemaneczko, co tam?
- Rozmawiałaś z Michałem?
Chwila zawahania.
- A co?
- Jakim cudem wysłał mi teksty piosenek One Direction?
- Nie wiem – odpowiedziała z wahaniem.
Wiedziałam, że kłamała.
- Przyznaj się, będzie nam prościej. Nie mam pretensji, tylko potrzebuję pomocy w interpretacji.
- Która piosenka?
- „What a feeling”.
- Czego nie rozumiesz?
- Przesłania.
- Po pierwsze jest tam fragment, że „w jej oczach nie ma kłamstwa”, a to znaczy, że ci wierzy i wie, że jesteś z nim szczera. Po drugie, chciałby wiedzieć, jakie to uczucie być przy tobie teraz, bo jest samotny i chciałby cię przytulić. Pyta się ciebie, czy jest już za późno i, czy ma coraz mniej czasu. A w końcu daje do zrozumienia, że „łańcuchy”, czyli przeszkody, które cię powstrzymują nie mają znaczenia. Jednym słowem: odezwij się do niego.
- Sama to wszystko wymyśliłaś?
- Trochę tak, a trochę nie. Napisał do mnie o pomoc i podsunęłam mu te piosenki. Z tą piosenką też miał trochę problem, ale jak zaczęłam, to on sam dokończył. W „Walking with the wind” wszystko sam zrozumiał. Sam ją wybrał.
Nie wiem czym byłam bardziej zaskoczona: tym, że zwrócił się do mojej siostry o pomoc czy tym, że interpretował piosenki boysbandu.
- To co mam zrobić?
- Napisać do niego!
Dla niej to było proste. Dla mnie niekoniecznie, bo nadal miotałam się między nim, a Olkiem. Wiem, jak idiotka, ale chciałam, żeby ta sprawa była rozwiązana.

Po południu nadal siedziałam i dumałam nad tym wszystkim, kiedy przyszła Monika.
- Co tam? - Zapytała.
W pierwszym momencie jej nie usłyszałam. Wpatrywałam się w ścianę i zajęta byłam swoimi myślami.
- Halo? - Musiała powtórzyć, żeby do mnie dotarło.
Spojrzałam na nią.
- Słucham?
Dopiero poczułam, że mam w oczach łzy. Nie byłam taka twarda, za jaką uchodziłam.
- Pytałam: „co tam”?
- Wiesz co, muszę się przejść... – podjęłam szybką decyzję.
Wytarłam oczy i wstałam z łóżka.
- Jesteś pewna? Może chcesz pogadać?
- Nie, dzięki - założyłam bluzę. - Niedługo będę.
Nogi poniosły mnie na ławkę, na której siedziałam kiedyś z Olkiem. Podkuliłam nogi i oparłam brodę o kolana. Nie wiem już sama, czego chcę. Czy tego, żeby Michał zadzwonił pierwszy i odniósł się do piosenek, czy żeby się nie odezwał? A może to ja powinnam zadzwonić? Byłam smutna i jednocześnie wściekła na siebie, że rozpaczam jak nastolatka.
Wtedy zadzwonił telefon. „Olek” - wyświetliło mi się na ekranie. Oczywiście, w takiej chwili!
- Słucham?
- Gdzie jesteś?
- A co?
- Monika się o ciebie martwi i wysłała mnie na zwiady.
- Monika... Dobrze, że pozostaliśmy wobec siebie szczerzy.
Westchnął.
- Ja też się martwię, ok? Nie chciałem się odzywać i mieszać ci w głowie. Wiesz, że mam dziewczynę – powiedział smutno. Więc wszystko się wyjaśniło.
- Nie rozumiem, o co ci chodzi. Nic do ciebie nie mam, a wtedy nic się nie stało. Koniec tematu.
- To gdzie jesteś?
- Po co ci to? Powiedz Monice, że nic mi nie jest.
- JA chcę się z tobą zobaczyć.
Potrzebowałam go, nie oszukujmy się. Między nami nic nie będzie, ale nadal czułam potrzebę, żeby był blisko mnie.
- Jestem na „naszej” ławce.
- Zaraz będę.
Jak obiecał, tak zrobił. Bez słowa usiadł koło mnie i mnie przytulił. Nie chciałam mu nic tłumaczyć. Z oczu popłynęło mi kilka łez, które szybko otarłam. Olek wyjął z kieszeni orzeszki paprykowe i podał mi paczkę. Drugą miał dla siebie.
- Nasze dwa znaki rozpoznawcze? Ławka i orzeszki?
- Brakuje trzeciego - wyjął z kieszeni słuchawki i podał mi jedną. Z odtwarzacza puścił płytę NBT.
Teraz było idealnie. Oparłam głowę o jego ramię i tak siedzieliśmy.
- Lepiej? - Zapytał mnie w końcu przyjaciel.
- Yhm. Dzięki.
- Nie ma za co. Od tego ma się przyjaciół.

Od czego właściwie ma się przyjaciół?
Od pocieszania, od wspierania i opieprzania, gdy potrzeba. Od otarcia łez i motywowania do działania. Od tego, by pomogli Ci zmienić życie, kiedy nadejdzie czas.
- Faceci są beznadziejni!
Z takim powitaniem wparowała do pokoju Klaudia. Rzuciła na swoje łóżko torbę, kurtkę i wyszła. Był już wieczór. Obie z Moniką leżałyśmy i czytałyśmy książkę. Spojrzałyśmy na siebie zdziwione. Blondyna przewróciła oczami, a ja się cicho zaśmiałam.
Po chwili ruda wparowała ponownie z krzykiem.
- Umawia się ze mną, ja marnuję czas na przygotowanie i dojazd, a on w ostatniej chwili odwołuje i nawet nie zaprasza mnie na kolejne spotkanie!
- Po pierwsze: nie krzycz - powiedziała stanowczo Monika. - A po drugie: kto cię wystawił?
- Filip!
- Jaki znowu Filip?
- Ten z klubu, co go poznałam w piątek.
- Ten z którym się całowałaś, a potem na chama wzięłaś numer i wydzwaniałaś do niego?
Klaudia spojrzała z wściekłością na Monikę.
- Tak, ten - wycedziła. - Jakiś problem?
- Żaden! Przynajmniej dla mnie. A dla ciebie?
- Po cholerę się ze mną umawiał?
- Booo... nie dałaś mu innego wyboru?
Tak najczęściej wyglądała wymiana zdań między nimi. Klaudia opowiadała nam o swoich podbojach (a właściwie porażkach), natomiast Monika ją gasiła i podśmiewała się. Ja siedziałam z boku i śmiałam się po cichu z ich kłótni.
- Mógł odmówić!
- Jak? Praktycznie nie dałaś mu dojść do słowa póki się nie zgodził.
- Bo mi zależy?!
- Zależy?! Na chłopaku, z którym się przelizałaś i nic o nim nie wiesz?
- Gdybyś mi nie ukradła Doriana, byłoby inaczej!
- Gdybyś była mądrzejsza Dorian by nie uciekł od ciebie! Sam powiedział, że robisz się zbyt nachalna - Monika spuściła wzrok na książkę. Dla niej dyskusja była zakończona, ale dla Klaudii to był dopiero początek.
- Sugerujesz, że jestem głupia?
- Sugeruję ci grzecznie, żebyś zajęła się czymś pożyteczniejszym i przestała się w końcu uganiać za facetami, którzy mają cię gdzieś - blondynka nawet nie podniosła wzroku.
- Dziewczyny, przestańcie - wtrąciłam się. - Łeb mi pęka.
- Taka jesteś mądra? Jakoś nie widzę, żebyś ty się zajmowała czymś pożytecznym. – Ruda nic sobie nie zrobiła z mojej prośby.
- Słabo patrzysz - ponownie wzruszyła ramionami.
- A gdzie twój Dorian, skoro tak mu na tobie zależy? Widziałaś się z nim chociaż?
- Oczywiście, że widziałam. Ale ja nie myślę o nim dwadzieścia cztery godziny na dobę i nie muszę z nim spędzać każdej wolnej chwili. W odróżnieniu od ciebie mam też inne zajęcia.
- Ciekawe jakie.
- Srakie - tym razem podniosła na nią wzrok, ale było to mordercze spojrzenie. - Odwal się ode mnie, bo mam cię już dosyć! - Nawet wstała. Teraz zaczynało się przedstawienie. - Latasz za tymi chłopakami jak nienormalna! Nic ci z tego nie przychodzi i nie wyciągasz wniosków! Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że jak coś ma się zdarzyć to się zdarzy i przestań to robić na siłę!
- Przeznaczeniu trzeba pomóc.
- To pomagaj. Najlepiej rzuć studia, idź i usiądź na ławce pod Plazą i wypatruj swojego księcia! To najlepsze zadanie dla ciebie.
- Ale ty jesteś wredna!
- Boże, dziewczyny! - Ręce mi się już załamywały na ich zachowanie.
- Jestem szczera i to cię boli. Boisz się spojrzeć prawdzie w oczy.
- Skoro jesteś taka idealna to naucz mnie tego – chyba załamywał jej się trochę głos.
- Ciebie nie da się niczego nauczyć, bo jesteś zbyt uparta.
- Starczy – poderwałam się. – Uspokójcie się już, bo zaraz cały akademik się zleci. Nie można spokojnie porozmawiać? – Stanęłam prawie między nimi.
- Jak mam spokojnie rozmawiać jak ona pieprzy takie głupoty? Proste rzeczy do niej nie docierają.
Ktoś zapukał do pokoju.
- Mówiłam? Proszę!
Do pokoju wszedł zmieszany Olek.
- Świetnie, że jesteś – złapałam telefon z łóżka. – Mam dosyć ich ciągłych kłótni – krzyknęłam i  nie odwracając się, pociągnęłam za sobą Olka, wyszliśmy z pokoju i trzasnęłam drzwiami.
- Co się stało?
- Daj spokój – machnęłam ręką i założyłam buty. – Ciągle się sprzeczają.
- O co?
- O wszystko. – Wzięłam kurtkę i wyszliśmy. – Przepraszam, nie zapytałam, co chciałeś.
- Właściwie przyszedłem do was posiedzieć, ale możemy się przejść.
- Będę wdzięczna.

Przespacerowałam się z Olkiem wkoło osiedla, a gdy wróciłam w pokoju była cisza jak makiem zasiał. Nie spoglądając nawet na żadną ze współlokatorek, usiadłam do laptopa i milczałam.
- Majka? – Zagadnęła Klaudia.
Spojrzałam na nią obojętnie.
- Przepraszam. Wyjaśniłyśmy już sobie wszystko z Moniką.
- Świetnie. Ciekawe do kiedy będzie spokój.
- Nie obiecuję, że na zawsze – wtrąciła Monika, - ale postaramy się dogadywać bez krzyków i czepiania się.
- Postanowiłam popracować nad sobą. Koniec gadania o facetach i rozpaczliwego szukania chłopaka. Teraz ja jestem najważniejsza.
- Cieszę się.
Nie wierzyłam w nią. Serio. Podejrzewam, że Monika też.
- Żeby było Klaudii łatwiej my też coś w sobie zmienimy – oświadczyła blondynka.
Spojrzałam na nią zła.
- Słucham?
- Daj spokój, na pewno jest coś, nad czym chciałabyś popracować, ale nie miałaś okazji, a w grupie raźniej. Ja rzucam palenie i odkładam na samochód.
Teraz to mnie zszokowała. Wytrzeszczyłam na nią oczy.
- Co zrobisz? Rzucisz palenie?!
- Tak, wiem! Mówiłam, że prawdziwe Francuzki palą, ale ostatnio nie mam w ogóle ochoty. Przeznaczę tą kasę na coś pożyteczniejszego.
Nadal byłam w szoku.
- Zadziwiasz mnie.
- A ty co zmienisz?
Zastanowiłam się chwilę.
- Zacznę publikować swoje opowiadania.
- W końcu! – Monika uniosła ręce do góry. – Czekałam na ten moment!
Podsyłałam Monice trochę swoich tekstów i namawiała mnie, żebym je umieściła w sieci, ale nie byłam gotowa.
- Jednak to nie jest duża zmiana w twoim życiu. Musisz wymyślić coś, nad czym będziesz pracować. Praca nad sobą, rozumiesz?
- Ok. To może… Zacznę od napisania do Michała, pogodzenia się z nim i nie narzekania na niego. A potem zacznę ćwiczyć jogę.
- Może być. To co, od jutra? – Podekscytowana Klaudia aż wstała.
- Od jutra? Zmiany wprowadza się OD DZISIAJ.
Dziewczyny jeszcze chwilę pogadały o „wielkich zmianach”, a ja wyszłam, żeby zadzwonić do Michała. Odebrał po drugim sygnale.
- Majka, nareszcie! – W tle słychać było wiatr.
- Możesz rozmawiać?
- Pewnie!
- Chciałam ci podziękować za piosenki. Dużo mi dały do myślenia. Swoją drogą bardzo sprytne prosić moją siostrę o pomoc.
- Nie wiedziałem co robić! Miałem nadzieję, że nie potraktowałaś tego poważnie, a ty milczałaś tyle dni i już się bałem, że to koniec. Postąpiłem tak debilnie, przepraszam cię za to! Wierzę, że Olek jest tylko kumplem i ufam ci.
- W porządku. Ja też przepraszam, że dałam ci powód do zazdrości. Wiesz, byliśmy trochę podchmieleni, weseli… Nie mieliśmy niczego złego na myśli…
- Wiem, kochanie, wiem. Rozmawiałem z Olkiem.
- Rozmawiałeś?
- Tak. Dzień po imprezie. Zapewnił, że między wami nic nie ma, bo przecież jest zajęty. Olek to równy gość. Wybaczysz mi? Nie jest za późno?
- Oczywiście, że nie. Kocham cię, Michał.
- Ja ciebie też.
I właśnie w ten sposób znowu byłam z Michałem. Mam nadzieję, że tym razem będzie już dobrze i nie będziemy się kłócić o pierdoły. Może potrzebowaliśmy takiego „wstrząsu”, żeby docenić siebie wzajemnie. Zobaczymy, co czas pokaże.


Fot. Sandra Czarniecka
~ * ~
Witajcie! :) Ta część miała być w poniedziałek, ale nie miałam weny. Naprawdę! Nie chciałam puszczać badziewia, a teraz myślę, że Wasza cierpliwość się opłaciła :)
Nie mogłam nie wspomnieć w opowiadaniu o One Direction :D Majka za nimi nie przepada, ale Sonia ich uwielbia i nie bez powodu doradza właśnie te piosenki :D  Chodziło mi też o teksty, a te mi bardzo pasowały.
Kolejna część już niedługo i nadal apeluję o fajne miejsca w Lublinie! Kończą się zawirowania z Michałem i w końcu dojdą do porozumienia :)
Dorzuciłam też stronę "Księga gości", żeby stali czytelnicy mogli pozostawić jakiś ślad po sobie skoro nie chcą komentować każdej części ;) Może ktoś się pojawi (mam taką nadzieję).
Buziaki :* :*

1 komentarz: