piątek, 13 listopada 2015

9. Jak to: koniec?



Nawet sprawnie udało nam się wszystko ustalić i zorganizować niespodziankę dla Mikołaja. Myślałam, że będą problemy, ale chłopaki od razu się zgodzili i zaangażowali. Zrobiliśmy szybką zrzutę, a Olek z Julkiem ogarnęli listę gości. Poszliśmy na zakupy (przy okazji których było sporo śmiechu, bo chłopaki nie potrafią się nie wygłupiać przez pięć minut) i w konspiracji wszystko przygotowaliśmy. Monika wyciągnęła Mikołaja na spacer pod pretekstem chęci „przejścia się, bo jej się nudzi”. Ledwo wyszli, a my ogarnęliśmy pokój, przyszli zaproszeni goście i wtedy dałam cynk Monice, że mogą wracać. Gdy byli już na dole, dała nam znać, my zgasiliśmy światło i czekaliśmy.
- Zostawili otwarty pokój? – Zdziwił się Mikołaj, gdy wszedł i zapalił światło.
- NIESPODZIANKA!!! – Krzyknęli wszyscy.
Spojrzał na nas najpierw zdziwiony, jakby nie wiedział, o co chodzi, a potem zaczął się śmiać i wszystkim dziękował.
- Dlatego nikt dzisiaj nie miał czasu – powiedział, gdy mnie przytulał.
Rano dzwoniłam do niego z życzeniami i pytał, czy nie wpadłybyśmy dzisiaj na piwo, ale każdy się wykręcał masą zajęć.
- Wybacz, niespodzianka musiała się udać – wzruszyłam ramionami i go uściskałam. – Wszystkiego, wszystkiego najlepszego.
- Dzięki wielkie. Jesteście wspaniali!
- Przecież wiemy – prychnął Olek. – Gdzie znajdziesz lepszych przyjaciół?
Kiedyś bałam się słowa „przyjaźń”. Każda taka relacja kończyła się nim dobrze zaczęła. Z Marysią trwała trochę dłużej, ale ostatecznie też się posypało. Miałam tendencję do szybkiego rezygnowania z tych, na których mi zależy. Sonia miała podobnie i potem zastrzegała mnie, żebym walczyła do końca. Ale nie posłuchałam jej. W Lublinie byłam ostrożniejsza. Nie chciałam używać tego określenia, bo to było jak przekleństwo. Szybciutko by się wszystko skończyło.
Jednak na urodzinach Mikołaja zrozumiałam, że już nie muszę się bać. Otaczający mnie tu ludzie lubili i akceptowali mnie, i wiedziałam, że mogę na nich liczyć. Ogarną mnie, gdy się upiję, wesprą, gdy pokłócę się z Michałem. Napijemy się razem, pójdziemy na spacer, obejrzymy film, ugotujemy coś wspólnie, podzielimy ostatnią kostką czekolady czy odstąpimy kanapkę. Patrząc na te roześmiane twarze poczułam się częścią czegoś wspaniałego. I może nasza przyjaźń nie przetrwa po studiach, a nasze drogi się rozejdą i jedyny kontakt jaki będziemy mieli to życzenia świąteczne i urodzinowe na fejsie. Ale teraz jesteśmy razem i to jest dla mnie najważniejsze. Nie patrzę w przyszłość. Jestem tu i teraz. Z tymi ludźmi, którzy mnie rozbawią, pocieszą, pomogą mi i będziemy wspólnie przeżywać studenckie czasy. Te czasy, które będą najwspanialsze w naszym życiu.
- Co ty taka zamyślona? – Olek usiadł koło mnie i podał mi kolejną Perłę.
- Tak sobie myślałam, że cieszę się, że was mam.
- O, ktoś się wstawił!
- Czemu tak myślisz?
- Takie wyznania to robota promili.
- Mówię poważnie, nie dlatego, że wypiłam – szturchnęłam go w ramię. -  Cieszę się, że was mam i jestem bardzo za to wdzięczna. W końcu czuję, że gdzieś należę.
- Robimy zdjęcie, uwaga! – Dorian, kolega chłopaków z kierunku, stał na krześle i machał do wszystkich.
- Chodź na fotę – Olek wstał i podał mi rękę.
- I tak cię nie lubię – obruszyłam się dla żartów i nie skorzystałam z jego pomocy.
- Daj spokój, wiem, że mnie kochasz.
Wszyscy ustawili się do zdjęcia, Dorian ustawił aparat na szafce i włączył samowyzwalacz. Stanęłam koło Olka i przytuliliśmy się. Na jednym ze zdjęć dałam mu buziaka w policzek, na drugim – on mi. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, żeby chociaż jedno wyszło normalnie. Chłopaki od razu zgrali je na komputer i Mikołaj wstawił na fejsa z podziękowaniami. Podpisał: „Rodziny się nie wybiera, ale przyjaciół tak. Przyjaciele to rodzina, którą sami sobie wybieramy. Mam najzajebistszą rodzinę na świecie!!! Dziękuję!”.
Nie musiałam długo czekać, aż zadzwonił Michał.
- Halo? – Wyszłam specjalnie na korytarz, bo w środku nic nie było słychać.
- Widzę, że świetnie się bawisz – od razu zaczął z pretensjami.
- Nie narzekam – odcięłam się.
- A ten, co cię tak całuje na zdjęciu, to kto?
W pierwszej chwili nie skumałam, o co mu chodzi, ale w końcu dotarło do mnie, że chłopaki wstawili akurat to zdjęcie, na którym Olek mnie całuje.
- Olek, mój przyjaciel. Przecież go poznałeś.
- I przyjacielowi dajesz się tak przytulać?
- A dlaczego nie?
- Bo chyba masz chłopaka?
- I co z tego?
Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza. Wiedziałam, że w tym momencie przegięłam.
- Wracaj do przyjaciół. Do mnie już nie musisz dzwonić.
- Zrywasz ze mną?
Znowu cisza.
- Tak.
Zatkało mnie. Na korytarz wyszedł Olek i zapytał cicho, czy wszystko dobrze.
- Tak? To świetnie. Cześć.
- Coś się stało?
Stałam, wpatrując się w telefon.
- Michał… On właśnie… Ze mną zerwał – dopiero to do mnie dotarło.
- Co? Jak to?
- Pokłóciłam się z nim o to zdjęcie, bo przyczepił się, że mnie na nim całujesz i zerwał ze mną. Czaisz to? Rzucił mnie przez telefon.
Zaczęłam się śmiać, ale do oczu napłynęły mi łzy.
- Niemożliwe.
- Ja… Nie wierzę w to…
- Daj spokój, jutro mu przejdzie i cię przeprosi.
- Ale ja nie chcę, żeby on mnie przepraszał. Ja chciałam się z nim rozstać. Dopiero to do mnie dotarło.
Niby się cieszyłam. Z Michałem układało mi się coraz gorzej i tak naprawdę miałam go dość. Ale czy to wystarczający powód, żeby zrywać? I jeszcze się z tego cieszyć?
- Chcesz stąd wyjść? – Zapytał mnie Olek.
- Tak.
- Pójdę po twoją kurtkę. Zaraz będę.
Spojrzałam jeszcze raz na telefon, jakby to miało coś zmienić. Oparłam się o ścianę i zjechałam w dół, aż usiadłam na zimnej posadzce. Michał ze mną zerwał. Przed chwilą. Przecież kłóciliśmy się, ale kochaliśmy!
Razem z Olkiem wyszedł Mikołaj.
- Co się stało? – Od razu do mnie doskoczył. - Wstawaj – podał mi rękę i pomógł wstać.
- Michał ze mną zerwał.
- Przez to zdjęcie? Usunę je zaraz. Przepraszam.
- Nie, nie rób tego. To twoje święto. Nie przejmuj się. Przejdzie mu.
- Zabiorę ją teraz gdzieś w spokojne miejsce, a ty wracaj do gości – powiedział do Mikołaja Olek, a mi podał płaszcz.
Wtedy na korytarz wyszła Monika.
- Co się stało?
- Michał ze mną zerwał – déjà vu normalnie.
- CO?! Dlaczego?
- Przez to zdjęcie.
- Pogadacie o tym później, bo zaraz wszyscy się tu zlecą – zniecierpliwił się Olek.
- Idę z wami. I tak mam już dość – blondynka wróciła do pokoju po swój płaszcz.
- Przykro mi, że tak wyszło – Mikołaj mnie przytulił.
- To nie twoja wina. Od dawna się na to zanosiło. Nie przejmuj się – pogłaskałam go po plecach i puściłam. – Baw się dobrze, zobaczymy się jutro.
- Trzymaj się. Pilnuj ich – zwrócił się do Olka.
Monika wyszła i w trójkę zeszliśmy na dwór.
- Co robimy? – Zapytała blondynka.
- Idźmy do Tesco. Chcę się napić – oznajmiłam.
- To idziemy – zarządził Olek.
Nie odeszliśmy daleko, gdy dołączył do nas Dorian.
- Czekajcie, idę z wami. Ta wasza współlokatorka już za bardzo się zaczęła na mnie rzucać.
Oczywiście mówił o Klaudii. Nie mogła przepuścić okazji poderwania „świeżego mięsa”. Mówiłam jej, żeby przystopowała, ale twierdziła, że kontroluje sytuację. Tymczasem chłopak uciekł, gdy tylko miał okazję.
Dorian jest zupełnie nie w moim guście, ale muszę przyznać, że jest całkiem przystojny. Ma jasne włosy, które z boku są trochę wygolone, a dłuższą grzywkę zaczesuje niedbale na bok. Ubiera się jak typowy hipster – niby się nie stara, a każdy element jego stroju jest głęboko przemyślany. Dzisiaj miał na sobie dżinsową, jasną koszulę, czarne spodnie i czarne vansy. Widać, że ma dużo kasy, ale nie obnosi się z tym. Mieszka w Lublinie i, jak już wspomniałam, studiuje informatykę z chłopakami. Generalnie jest bardzo sympatyczny i podejrzewam, że nie ma człowieka, który by go nie lubił i vice versa.
Chłopaki zgodnie zarządzili, że oni stawiają i nie przyjmowali protestów. Kupili parę piw i chipsy i poszliśmy w nazwane przez nas „bezpieczne miejsce” (nie zdradzę go, gdyż już by nie było bezpieczne).
- Wszystko ok? – Zagadnęła Monika, gdy na chwilę zostałyśmy same.
- Tak. Wiem, że nie powinno być ok, ale czuję jakby… ulgę? Jakby to było już od dawna wiadome i po prostu stało się nieuniknione.
- W pewnym sensie to było nieuniknione. Nie życzyłam wam źle, ale wiedziałam, że to się prędzej czy później skończy.
- W głębi duszy chyba też to wiedziałam, ale nie chciałam się przyznać.
- Wypijmy – blondynka uniosła butelkę - za idiotów, którzy nas stracili i szczęściarzy, którzy nas zdobędą.
Stuknęłyśmy się i napiłyśmy.
- Toast bez nas? – Zawołał Dorian.
- Właśnie, jak to tak? – Poparł go Olek. Stanęli koło nas i wzięli swoje butelki. – Za co piłyście?
- Na pewno nie za was – palnęła Monika i wybuchłyśmy śmiechem.
- Taka jesteś mądra? Odstaw butelkę – rozkazał jej Dorian.
- Po co?
- Odstaw, bo zmarnuje się piwo.
Monika zrobiła co jej kazał, a wtedy blondyn się na nią rzucił i zaczął ją łaskotać.
- Aaaa, przestań! – Krzyczała. – Nie mam łaskotek!
- To czemu się śmiejesz? – Chłopak nie przestawał.
Uciekłam czym prędzej, żeby i mnie nie dopadł.
- Nie powinienem o to pytać, ale jak się czujesz? – Zapytał mnie Olek, gdy do niego podeszłam.
- Chyba nie czuję się źle. Byłam w szoku, ale bardziej odczułam ulgę niż złość, smutek czy coś innego.
- Michał jest idiotą, w końcu mogę to powiedzieć.
- I właśnie za niego piłyśmy.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Taki kobiecy toast: „Za idiotów, którzy nas stracili i szczęściarzy, którzy nas zdobędą”.
Zaśmiał się.
- Fajny. Może kiedyś spróbuję.
- Nie możesz! To damski toast!
- Chcesz być wyłaskotana jak twoja koleżanka? – Niebezpiecznie zbliżył się do mnie, machając palcami.
 - Nie rób tego! Bardzo proszę – skuliłam się i złapałam go za ręce.
On jednak się wyrwał i zaczął mnie łaskotać, a gdy odwrócił mnie do siebie tyłem, objął i zastygł.
- Michał jest idiotą – szepnął mi do ucha. – I nie wie, co traci.
Przez chwilę poczułam się dobrze. Ale przypomniało mi się, że jesteśmy wstawieni, a Olek ma dziewczynę. Ale nie wyswobodziłam się z jego objęć. Dzisiejsza noc jest nasza.
Monika z Dorianem przestali się wygłupiać i siedzieli spokojnie obok siebie na barierce.
- Przejdziemy się? – Zapytał mnie Olek.
- Yhm – przytaknęłam.
- Idziemy się przejść – powiedział do naszych towarzyszy. Obydwoje spojrzeli na nas spłoszeni, ale przytaknęli i wrócili do rozmowy.
Szliśmy przed siebie za rękę. Nie zastanawiałam się, co będzie rano. Wiedziałam, że Olek kocha swoją dziewczynę i nie rzuci jej dla mnie, a i ja przecież jestem świeżo po zerwaniu.
- Piękna noc – przerwał ciszę mój przyjaciel i spojrzał w niebo.
- Tak – przyznałam. – Naprawdę piękna.
Przeszliśmy się kawałek, zakręciliśmy kółko i chcieliśmy wrócić do Moniki i Doriana, ale dostrzegliśmy, że się całowali!
- Cicho – pociągnęłam go za drzewo. – Widzisz to?
- Przeszkodzimy im?
- Nie, zostawmy ich.
- Myślałem, że Monika kręci z Mikołajem.
- Też tak myślałam, dopóki on nie zaczął zarywać do koleżanki Anki. Niemal nie odstępował jej na krok na urodzinach.
- Faktycznie, widziałem. Trochę szkoda.
- Monika najwyraźniej nad tym nie ubolewa.
- Nie podglądaj ich – obrócił mnie w swoją stronę.
Stałam teraz przed nim, oparta o drzewo, a on stał niebezpiecznie blisko mnie. W jego oczach odbijało się światło latarni. Patrzył na mnie i lekko się uśmiechał. Odsunął z mojego czoła zagubiony kosmyk.
- Gdyby nie Natalia… - szepnął i oparł swoje czoło o moje.
- Ciii – szepnęłam i go przytuliłam. – Dobrze jest tak, jak jest.
Olek się odchylił i spojrzał na mnie z nadzieją. Wyjrzałam zza drzewa i spojrzałam na nasze gołąbki.
- Chyba skończyli. Idziemy do nich? – Zapytałam.
Blondyn kiwnął niechętnie i dołączyliśmy do naszych przyjaciół.
- Będziemy się chyba zbierać, co? – Zapytał Dorian. – Rano mamy wykład, a ja muszę jeszcze dotrzeć do domu.
- Daleko mieszkasz? – Zapytałam.
- Przy ulicy Parysa. To praktycznie równoległa do Kraśnickich.
- Odprowadzimy cię – zapewniłam.
- Chyba żartujesz. To my odprowadzimy was, a potem sobie poradzę.
- Jak chcesz – odpowiedziałam i ruszyliśmy.
- Czekajcie, jeszcze zdjęcie! – Zawołał Dorian i wyciągnął swojego smartfona.
Zrobiliśmy parę fotek i ruszyliśmy do akademika. Wracaliśmy dwójkami. Monika z Dorianem za rękę daleko przed nami, a z tyłu my – przyjaciele ze splecionymi dłońmi i nierealnym marzeniem, żeby ta noc się nie kończyła. Niestety, wszystko pryśnie, gdy tylko wrócimy do swoich pokoi. Olek wróci do rzeczywistości, a myślami do swojej dziewczyny. Ja natomiast do statusu singielki, porzuconej przez chłopaka, którego miała nadzieję kochać.
- Gdzie wyście były? – Zaatakowała nas niemal na wejściu Klaudia.
- Poszłyśmy się przejść z Olkiem i Dorianem. Mikołaj miał ci przekazać. Tak właśnie można liczyć na facetów – próbowałam odwrócić uwagę od informacji z kim poszłyśmy.
- Z Dorianem? – Nie udało się.
- Tak. Dołączył do nas chwilę po tym, jak wyszliśmy – odpowiedziałam spokojnie i zdjęłam buty.
- A czemu poszłyście tak wcześnie i to beze mnie?
Rosła we mnie irytacja, ale starałam się to ukryć. Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na wieszaku. Monika zrobiła to samo.
- Musiałam się przewietrzyć. Michał ze mną zerwał i chciałam ochłonąć.
- Jak to „zerwał”? Dlaczego?
- Możemy o tym porozmawiać jutro? Męczy mnie już ten temat -  wtrąciła się blondynka.
- Jasne… To dobranoc – odpowiedziała Klaudia i wróciła do pokoju.
- Dzięki – szepnęłam do przyjaciółki, a ona puściła mi tylko oczko.
Weszłyśmy razem do łazienki i przebrałyśmy się w piżamy. Gdy zmywałam makijaż, a Monika myła zęby, zapytałam ją o Doriana.
- Świetnie całuje, jeśli o to pytasz – odpowiedziała z pełną buzią piany.
Pisnęłam cicho.
- I co teraz?
- Nie wiem. Wziął ode mnie numer, zaprosił na fejsie i czekam, aż się odezwie.
- A jak ty to widzisz? – Drążyłam dalej.
- Pożyjemy, zobaczymy – odpowiedziała tajemniczo.
- Podoba ci się – stwierdziłam i też zaczęłam myć zęby.
Trąciła mnie biodrem i zaśmiała.
- Bardzo – szepnęła, wytarła buzię i wyszła z łazienki.
Gdy wróciłam do pokoju Klaudia burknęła, że widać świetnie się bawiłyśmy.
- O co ci znowu chodzi? – Zaatakowała ją blondynka.
- Wejdź sobie na fejsa.
Monika złapała za telefon, a ja usiadłam koło niej. Dorian wstawił zdjęcie naszej czwórki z podpisem: „Najlepsi <3”. Na zdjęciu jego twarz była bardzo blisko roześmianej twarzy Moniki, a w drugim planie ja z Olkiem, już mniej zobowiązująco. Parsknęłam śmiechem, a blondynka za mną. Ruda patrzyła na nas obrażona.
- Wariat – skomentowała Monika.
Klaudia prychnęła ze złością, położyła i odwróciła się w drugą stronę.
Przed snem wyszłam jeszcze na chwilę na balkon. Oddychałam głęboko z zamkniętymi oczami. Tyle się wydarzyło… Na myśl o Michale zrobiło mi się trochę smutno, ale gdy przypomniałam sobie chwile z Olkiem… Uśmiechnęłam się. Rano mi minie. Dzisiaj chcę się cieszyć. Gdy położyłam się do łóżka, sprawdziłam ostatni raz telefon. Dostałam od Olka SMS-a.
Dobranoc :*
P.S. Michał to naprawdę idiota.
Znowu wywołał uśmiech na mojej twarzy.
Dobranoc, Olek. Śpij dobrze :*
Fot. Patryk Śniegucki
~ * ~
Pisanie tak mi wchodzi w krew, że nawet nie potrzebuję dużo czasu, żeby coś naskrobać. Momentami nie mogę się doczekać, aż znowu będę przy komputerze i będę mogła przelać myśli na kartkę (oczywiście tę w Wordzie ;)). Wiele znajomych mi pisze, że dobrze mi idzie, że czekają na następną część. Dziękuję Wam za to! :) To ogromnie motywujące, uwierzcie! A jeszcze bardziej się cieszę, gdy widzę licznik wyświetleń: w 40 dni mam już 1189 wyświetleń! Dla jednych do mało, dla mnie to naprawdę dużo! I ponownie: DZIĘKUJĘ! Mieć przy sobie takie osoby to wielkie szczęście.
I jeszcze na koniec dziękuję Patrykowi (mam nadzieję, że w końcu nadrobisz zaległości i to przeczytasz :D) za zrealizowanie mojej wizji i dołożenie swojej, dzięki czemu wyszło powyższe zdjęcie.
Przygotowałam dla Was niespodziankę, może już zauważyliście na górze strony. Jeśli nie, to chodzi mi o magiczną zakładkę "Bohaterowie". Znajdziecie tam krótkie opisy najważniejszych bohaterów. Nie wszystkie są pełne, będę je na bieżąco uzupełniać, potrzebuję po prostu uporządkować myśli.
Czasem koleżanki mi mówią, że nie rozumieją jakiś słów i domyślają się z kontekstu. Stąd zakładka "Słownik". Jeżeli któregoś potocznego słowa nie znacie - dajcie mi znać. ;)
To tyle na dziś, bo się rozgadałam!
Trzymajcie się i życzę Miłego Weekendu. :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz