niedziela, 24 stycznia 2016

21. My



Piętnastego stycznia spadł pierwszy śnieg. Co prawda sypało trochę w grudniu, ale teraz on nie stopniał, są mrozy i wszyscy są szczęśliwi. No, może nie wszyscy. Najpierw chcą dużo śniegu, a potem narzekają, że mokre buty, że zimno, że ślisko… Ja się bardzo ucieszyłam, jak zobaczyłam rano, że jest biało. Monika z żalem wyjęła swoją puchową kurtkę i buty na płaskiej podeszwie, a Klaudia z radości cały poranek śpiewała „Ulepimy dziś bałwana?" [link].
Pół dnia snułam się po pokoju, dziewczyny były na zajęciach, a ja nie miałam co ze sobą zrobić. Zadzwoniłam do Soni, ale ona była w pracy. Powiedziała tylko, że rozmawiała z Mikołajem i obiecała zadzwonić później. Nie brzmiała, jakby było źle. Szczególnie dobrze raczej też nie…
W końcu postanowiłam iść na zakupy. Nie mogłam już dłużej siedzieć na tyłku, więc uznałam, że zrobię jakiś dobry obiad. Z takim zamiarem wyszłam z akademika, ale po drodze spotkałam Mateusza i Julka.
- Majka! Cześć! – Zawołał już z daleka Mateusz i wyciągnął ręce.
- Cześć, chłopaki! – Przytuliłam Matiego, a potem Julka. – Co tam?
- Czasem się zastanawiam, co ja robię na tych studiach – westchnął rudy.
- Każdy tak ma, spokojnie. Jeszcze pierwszej sesji nie zaliczyłeś.
- I nie wiem, czy zaliczę.
- Daj spokój – przewrócił oczami Julek. – Przeżywasz od dwóch tygodni.
- Za to ty cały dzień śpiewasz „Czy ulepimy dziś bałwana?”, więc się nie odzywaj!
- Klaudia też cały poranek to śpiewała, przez co i mi się udzieliło.
- To może ulepimy? – Zapytał z nadzieją Julek i spojrzał na mnie.
- Czemu nie – zażartowałam. Myślałam, że i on żartuje.
- To chodźcie – brodacz rzucił się na śnieg.
- Możemy iść chociaż rzeczy zostawić? – Zawołał za nim Mateusz.
- Nie!
Spojrzeliśmy po sobie i, jakby na sygnał, puściliśmy się biegiem za kumplem. Zanim zaczęliśmy lepić, chłopaki postanowili wytarzać mnie w śniegu. Wrzeszczałam wniebogłosy, ale nie miałam szans przy nich dwóch. Nagle zjawili się przy nas Dorian z Mikołajem.
- Siema, co robicie? – Zawołał wesoło Dorian, jakby nie widział, że leżę w śniegu, a chłopaki sypią mi go jeszcze na nogi.
- Opalam się, nie widać? – Zapytałam ironicznie, ale się śmiałam. – Nienawidzę was – zwróciłam się do moich oprawców.
- Będziemy lepić bałwana! – Julek ekscytował się jak dziecko. – Lepicie z nami?
- Dobry pomysł. A mogę moją siostrę przyprowadzić? – Zapytał Dorian.
- Pewnie – powiedziałam. – Jedź po nią, a ja pójdę się przebrać i spotkamy się tutaj za jakieś pół godziny, ok?
- Super!
- A was i tak zabiję – pogroziłam Julkowi i Mateuszowi palcem, ale oni wybuchli jeszcze głośniejszym śmiechem.
Zgodnie z planem wszyscy spotkaliśmy się pół godziny później na kampusie. Poznałam w końcu prześliczną siostrę Doriana – Lilianę. Sześciolatka bardzo nie lubi jak się zdrabnia jej imię i jej brat od razu to zaznaczył. Na początku była trochę przerażona. Wcale się nie dziwię, bo też bym się bała, patrząc na tych wariatów.
- Majka? – Zagadnął mnie Dorian, gdy toczyłam już drugą kulkę.
- Tak?
- Ktoś jeszcze chciałby przyjść…
- To powiedz, żeby przyszedł! Im więcej ludzi, tym lepiej.
- To Olek – dodał ostrożnie.
Serce jakby mi przyspieszyło.
- Tym bardziej niech przyjdzie.
- Chcesz z nim pogadać? Bo on bardzo chce, ale się czai i tak wiesz… - zmieszał się.
Spojrzałam w końcu na niego.
- Chcę. Niech przychodzi.
Dorian się rozchmurzył i od razu odszedł na bok, żeby zadzwonić do Olka. Czas kończyć tą dziecinadę, jesteśmy dorośli – pomyślałam sobie. Zjawił się po niecałych pięciu minutach z dwoma dużymi marchewkami.
- Zapomnieliście o czymś! – Zawołał i wtedy wszyscy na niego spojrzeli.
Dopiero zrozumiałam, jak bardzo za nim tęskniłam. Jak brakowało mi tego szczerego, chłopięcego uśmiechu i potarganej, teraz mokrej od śniegu, grzywki. Uśmiechnęłam się na jego widok, a on najpierw lekko się zmieszał, a potem odwzajemnił uśmiech. Dał chłopakom marchewki i podszedł do mnie.
- Cześć.
- Hej – nadstawiłam policzek do buziaka. Cmoknął mnie i popatrzył na bałwana, którego rzeźbiłam.
- Fajny bałwan.
- Dzięki. W takim tempie zrobimy ich z pięć.
- Majka, chciałbym z tobą porozmawiać.
- Ja z tobą też, ale nie teraz. Przejdziemy się później? – Spojrzałam na niego, a jego twarz tak rozjaśniała, jakbym co najmniej zgodziła się za niego wyjść.
- Mam orzeszki paprykowe – powiedział ciszej, żeby nikt nie usłyszał.
- Tym bardziej musimy się przejść – odpowiedziałam też cicho i zaśmialiśmy się.
Śmiechów i wygłupów nie było końca. Ulepiliśmy trzy bałwany różnych rozmiarów, nałożyliśmy im nasze szaliki i czapki. Mateusz pobiegł po korki od butelek, żeby zrobić z nich oczy i guziki. Zrobiliśmy kilkanaście selfie z bałwanami, a potem ktoś zawołał jakąś dziewczynę, żeby nam zrobiła zdjęcie. Olek nie odstępował mnie na krok i na każdym zdjęciu stoimy obok siebie. Przez chwilę czułam, jakby się nic nie wydarzyło między nami i wszystko było po staremu. Podobało mi się to uczucie.
Po czternastej dołączyła do nas Monika. Nie chciała się z nami tarzać w śniegu i tylko stała z boku, wpatrzona w telefon.
- Coś jej się stało? – Zapytał mnie Olek i kiwnął głową na Monikę.
- Nic. Po prostu jej nie bawią takie rzeczy. Nie chce się zamoczyć.
- Ojej – przewrócił oczami.
- Nie każdy dojrzewa z opóźnieniem, jak my – zaśmiałam się.
- Nie każdy ma taki dystans do siebie i potrafi się bawić, jak my – odparł z przekąsem.
- Przestań – zbeształam go.
- Jest mi ostro zimno! Kiedy idziemy? – Zapytał Julek.
- Masz brodę i ci zimno? – Wyśmiał go Olek.
- W łapy mi zimno.
- Rękawiczki się nosi. Możecie przyjść do nas na herbatę! – Zawołałam, żeby wszyscy usłyszeli.
- Ja muszę odwieźć Lilianę do domu, bo idzie z mamą do lekarza – powiedział Dorian.
- Jadę z tobą – oznajmiła Monika.
- To co, idziecie do mnie? – Zapytałam reszty.
Chłopaki spojrzeli na Olka, jakby czekali na przyzwolenie. Ten pod presją się zmieszał i w końcu zadecydował:
- Oczywiście. Jednak nie ma to jak herbata zrobiona przez kobietę.
- A czym się różni od tej, którą robią faceci?
- Jest taka, jakby bardziej… - zabrakło mu argumentu.
- …kobieca – skończył za niego Mateusz. – Z daleka czuć to kobiece uczucie, towarzyszące parzeniu.
Pokręciłam ze śmiechem głową.
- Nie jesteście normalni. Naprawdę.
- Ale i tak nas kochasz – wyszczerzył się Julek.
- Tak, i tęskniłam za wami.
- Oooo – mruknęli wszyscy na raz.
- Aż cię przytulę! – Powiedział Mateusz i mnie objął.
- Ja też!
- I ja!
I w taki oto prosty sposób o mało mnie nie udusili.
Chłopaki poszli przodem, a ja z Olkiem zostaliśmy w tyle. Szliśmy chwilę w milczeniu, ale jak nigdy mi to przeszkadzało.
- Olek, później pójdziemy na spacer? Nie chciałam zbywać chłopaków, a wiesz, dawno się nie widzieliśmy…
- Jasne, jasne. Posiedzimy trochę, a potem się przejdziemy.
- Cieszę się.
Spojrzał mi w oczy.
- Ja chyba bardziej.

W pokoju zrobiłam wszystkim gorącą herbatę z miodem. Zrobiliśmy się głodni, więc zamówiliśmy pizzę. Oczywiście i tak musieliśmy czekać niecałą godzinę, więc w międzyczasie chłopaki wyjedli mi pół lodówki. Wstawiliśmy nasze zdjęcie grupowe na fejsa, a potem Mikołaj wpadł na pomysł, żebyśmy się dzisiaj napili. Przestraszyłam się, że przez to nie rozstaniemy się do wieczora i nie będę miała okazji porozmawiać z Olkiem, ale on to mistrzowsko rozwiązał.
- To może zróbmy tak: każdy niech pozałatwia swoje sprawy, jeśli jakieś ma, zrobimy zakupy,  ja muszę gdzieś iść z Majką, więc też potrzebujemy trochę czasu. I potem spotkamy się tu wieczorem, co wy na to?
Wszyscy kiwnęli z aprobatą.
- Ale zakupy zrobimy wspólnie? – Zapytał Mikołaj.
- Jak chcecie. Zdzwonimy się w razie co.
Zjedliśmy pizzę i rozeszliśmy się. Mówiąc „muszę gdzieś iść z Majką” Olek miał na myśli „naszą” ławkę. Dopiero tam zaczął rozmowę na nasz temat.
- Zacznę od przeprosin – oświadczył. – Przepraszam, że zachowałem się jak idiota. Michał nie powinien dowiedzieć się o tym w taki sposób. Z resztą w ogóle nie powinien był się o tym dowiedzieć. Mogłem ci zaufać i cierpliwie poczekać na swoją kolej.
- Ja przepraszam, że tyle z tym zwlekałam. Powinnam od razu z nim zerwać i nie czekać na odpowiednią chwilę, bo ona by nigdy nie nadeszła. W chamski, ale skuteczny sposób ułatwiłeś mi sprawę.
- Tak, ale teraz uważa cię za szmatę.
- Bo zachowałam się jak szmata. Ale przynajmniej nie musiałam go okłamywać. Sprawa jest zamknięta i nie musimy wcale do niej wracać. Porozmawiajmy lepiej o przyszłości.
- Majka, jeśli nie jesteś gotowa to ja poczekam. Tym razem cierpliwie. Proszę cię tylko o to, żebyśmy się odzywali do siebie i, żeby było po staremu między nami.
- Nigdy nie będzie po staremu, Olek. Wiele się zmieniło między nami.
- Masz rację – posmutniał i spuścił głowę. – Zbyt wiele wody upłynęło…
- Chodziło mi raczej o to, że nie będzie po staremu, bo będzie lepiej.
Szybko podniósł głowę, a ja się uśmiechnęłam.
- Nie chcę na nic czekać, szkoda życia na czekanie.
- Czyli, że chcesz… ze mną być?
- Tak.
Znowu się tak słodko rozpromienił, ujął moją twarz i mnie pocałował.
- Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy – wyszeptał.
- Ja też. Czekałam na ciebie.
Całowaliśmy się jeszcze chwilę, kiedy przerwał nam dźwięk telefonu Olka.
- Zmieniłeś dzwonek?
Kiedy jeszcze się widywaliśmy, na dzwonku miał ustawione „Back In Black” AC/DC [link] i to od kilku lat, jak mówił. Nie mógł się z nim rozstać i śmiał się, że nie wiedziałby, że to jego telefon dzwoni, gdyby zmienił dzwonek. Tymczasem w jego telefonie rozdźwięczało „Ban All the Music” Nothing but Thieves [link].
- Tak. – Spojrzał na wyświetlacz. – Mikołaj – powiedział mi i odebrał. – Co tam? Przeszkadzasz. – Chwila ciszy. – Nie wiem, jeszcze nie skończyliśmy. - … - To idźcie bez nas, poradzimy sobie. - … - A która jest? - … - No, to o dziewiętnastej? – Spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową. – Luz. To nara.
- Czemu zmieniłeś dzwonek?
- To takie ważne?
- Widocznie tak, skoro rozstałeś się ze swoją piosenką. Mówiłeś, że jesteś bardziej przywiązany do tego dzwonka, niż do samego telefonu.
- Przesadzałem – zaśmiał się. – A zmieniłem go… Hm… Po naszym jakby „rozstaniu” ciągle słuchałem NBT, a ta piosenka była najlepsza na dzwonek. Oto cała historia.
- Ja też ich często słuchałam. Szczególnie bliska stała mi się „Six Billions” [link].
- Mi „Lover, Please Stay” [link] bardziej pasowała do sytuacji. Nie wiem, jak to się dzieje, że słucha się całej płyty po kilka razy, a w jakimś momencie twojego życia słuchasz tej płyty znowu i zwracasz uwagę na piosenkę, na którą wcześniej nie zwracałaś uwagi!
- Ale pogmatwałeś – zaśmiałam się.
- Ciut. Ale wiesz, o co mi chodzi.
- Wiem, wiem. Ja też się wcześniej w nią nie wsłuchiwałam.
- „Lover, Please Stay” słuchałem co noc przed snem.
- Ja wiedziałam, że będę przy niej ryczeć, dlatego ją omijałam.
- Poznałem jeszcze jeden świetny zespół i ty też go musisz poznać! Ale to już może nie dzisiaj, bo chłodno się robi. Idziemy do sklepu po jakieś alko?
- Tak, przydałoby się.

Następny dzień spędziłam z Olkiem. Przyszedł do mnie rano i najpierw robił jakiś projekt na zaliczenie, potem ugotowaliśmy razem obiad. Monika poszła do Doriana, a Klaudia pojechała z koleżankami na lodowisko, więc po obiedzie zrobiłam nam kakao i siedząc pod kocem, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Brakowało mi takiego spokoju. Bałam się, że już nigdy go nie zaznam przy Olku. Ale tak naprawdę wszystko jest proste, tylko często my sami to komplikujemy.
- Mówiłeś wczoraj o jakimś zespole.
- Właśnie! – Poderwał się i o mało nie wylał kakao. – Mówię ci, są świetni! A że słuchamy podobnej muzyki, myślę, że ci się spodoba.
Na Spotify włączył płytę Phedory – lubelskiego zespołu grającego muzykę alternatywną. Co mogę o nich powiedzieć? Z miejsca się zakochałam! Do końca wieczoru ich płyta leciała w kółko i w kółko, i w kółko… Szczególnie spodobała mi się piosenka „One Breath Away” [link]. Wyobraziłam sobie minę Soni, która słucha tylko popu, gdybym jej puściła tą piosenkę.
- Jak ich odkryłeś?
- Byłem z chłopakami na WOŚP-ie i akurat był ich koncert. Na żywo brzmią jeszcze lepiej, mówię ci. Rok temu byli na Juwenaliach, mam nadzieję, że w tym roku też będą to cię zabiorę.
- Kurczę, to mamy następny „swój zespół”.
Uśmiechnął się i spojrzał na mnie zakochanym wzrokiem.
- Jak to pięknie brzmi: „my”.
Fot. Sandra Czarniecka

~ * ~
W mistrzowskim tempie przedstawiam Wam dwudziestą pierwszą część. :) Kilka moich koleżanek dopingowało Olkowi i ciągle pytały, co z nimi będzie. :D Myślę, że jesteście zadowolone. :P
Pamiętajcie o Instagramie Inspirejsów
Dobrego tygodnia Wam życzę! :*

2 komentarze: