Michał już się do mnie nie odezwał.
Dopiero po kilku dniach zorientowałam się, że usunął mnie ze znajomych na
Facebooku. Ekspresowo wyrzucił mnie ze swojego życia. Właściwie mu się nie
dziwię. Ja zrobiłam to dużo wcześniej, tylko nie chciałam się do tego przyznać
ani przed nim, ani nawet przed sobą.
Dzwoniłam do Soni, żeby zapytać jak ona
się czuje i jak wygląda sytuacja. Mikołaj unika jej jak ognia, Sonia nawet
podejrzewa, że gdzieś wyjechał, bo wieczorami jest ciemno w jego mieszkaniu.
Pisała do niego SMS-y, maile, dzwoniła, ale nic – zero odzewu.
Na Sylwestra był u niej Damian. Swoją
drogą podziwiam gościa, naprawdę. Jest w Soni zakochany po uszy i każdy to
wie. Ona płacze po innym facecie, a on jest na każde jej zawołanie i służy ramieniem
do wypłakania. Jestem zła o to na siostrę, bo go uwielbiam, a moim zdaniem ona
perfidnie wykorzystuje jego słabość. Tłumaczy się, że nie mogą bez siebie żyć i
Damian akceptuje takie warunki. Ja na jej miejscu…
… nie, nie wiem co bym zrobiła. Pewnie
to samo, więc się nie odzywam.
- Sonia, a może napisz do Mikołaja
odręczny list i zostaw w skrzynce. E-maile tak nie działają jak szczery list
prosto z serca.
- Myślisz, że to coś da?
- Warto spróbować. Walcz o niego!
- A co z twoim Olkiem?
- Nie jest mój.
- Odezwał się?
- Był u nas kompletnie narąbany i chciał
rozmawiać. Powiedziałam, że w takim stanie nie chcę z nim gadać i poza tym i
tak z nim nie będę. Od tamtej pory się nie odezwał.
- Może mu głupio?
- Może mnie to nie interesuje? Widocznie
mu nie zależy, skoro nawet nie próbuje mnie odzyskać.
- W sumie racja… Ale może myśli, że
potrzebujesz czasu i chce ci go dać.
- Może, może… Za dużo tego gdybania.
Chcę wiedzieć coś na pewno.
- W życiu rzadko dostajemy to, czego
chcemy, ot tak. Daj mu szansę, mówię ci.
Zbliżały się urodziny Moniki. Żaden z
chłopaków nie odezwał się po świętach, a ja nie mogłam tam iść, więc miałam
problem, co z imprezą. Napisałam w tej sprawie do Doriana, bo podejrzewam, że
coś planował.
- Monika nie chce żadnej imprezy. Dziwię
się, że jeszcze ci o tym nie powiedziała. Na pewno ci zdradzi swoje plany, ale
ty nic nie urządzaj, ok?
I tyle się dowiedziałam. Miałam też
kłopot z prezentem, bo nie wiedziałam, co bym jej mogła kupić. Ona ma wszystko,
czego potrzebuje. Jedyne, co mogłabym jej dać, to coś osobistego, bardziej w
formie pamiątki.
Tego samego wieczoru, trzy dni przed jej
urodzinami, powiedziała co planuje.
- Chcę zrobić dla was francuską ucztę –
ekscytowała się. – Zaproszę Doriana i posiedzimy w trójkę, napijemy się wina,
może obejrzymy potem jakiś film. Co ty na to?
- Dla mnie bomba! Uwielbiam twoje
potrawy.
- No, to jesteśmy umówieni. W sobotę
popołudniu.
- A co z Klaudią?
- Ona wyjeżdża na weekend, już mi
mówiła.
- Nie chcesz jej zaprosić? Na pewno by
została.
- Wiesz, że za sobą nie przepadamy. Poza
tym widzę, że ona nadal poluje na Doriana.
- Ale on jest wpatrzony w ciebie jak w
obrazek!
- Widzę, jak się wdzięczy przy nim i
nie chcę w swoje urodziny jakichś niepotrzebnych zgrzytów.
Dorian kupił jej łańcuszek z małą
Wieżyczką Eiffla. Ja w końcu postanowiłam ułożyć dla niej składankę z
dwudziestoma francuskimi piosenkami, po jednej na każdy rok od jej urodzenia.
Jeżeli kiedyś wpadniecie na taki „genialny pomysł” – darujcie sobie. To się
wydaje prostą sprawą, ale jak nie znacie żadnych wykonawców, nie jest wam
bliska ta muzyka – będzie ciężko. Jedyne, co mnie motywowało to to, że to dla
mojej przyjaciółki. Nie zdążyłam jedynie zaprojektować okładki, więc zrobiłam
ją odręcznie.
[składankę z tymi piosenkami znajdziecie
pod poniższym linkiem]
W dzień urodzin Moniki specjalnie z
samego rana poszłam do Lidla po świeże croissanty, zrobiłam jej kawę i podałam
śniadanie do łóżka. Była zszokowana, ale zrobiło jej się bardzo miło i długo za
to dziękowała. Coraz bardziej się przede mną otwiera i zaczęła, zupełnie jak
ja, dziękować wylewnie za każdą pierdołę.
W sobotę, gdy Monika zamknęła się w
kuchni i zaczęła pichcić, nie chcąc mojej pomocy, postanowiłam pomóc komuś
innemu.
Cześć,
nie znamy się, ale jestem siostrą Soni. Nie powinnam się wtrącać, ale nie mogę
być dłużej obojętna. Sonia nie wie, że do Ciebie napisałam i lepiej, żeby tak
zostało.
Wiem,
co zrobiła moja siostra i jest mi potwornie przykro z tego powodu… Wiem też, że
jesteś dla niej najważniejszy na świecie i jest kompletną idiotką, że tak zrobiła
(to moja siostra, ale inaczej nie umiem tego nazwać), ale piszę do Ciebie z
prośbą, żebyś się do niej odezwał… Ona odchodzi od zmysłów i chyba lepiej, żeby
wiedziała, co jest grane…
Mikołaj,
ona Cię kocha, naprawdę… Każdy popełnia błędy, coś o tym wiem. Nie wiem, jak
mam Cię przekonać, że ona jest warta drugiej szansy…
Miałam
farta, bo akurat był dostępny.
Hej, ale ja nie chcę do niej napisać
i nie widzę kompletnie sensu w naszej dalszej znajomości
Powiedziałeś, że ją kochasz. Dlaczego
nie potrafisz jej wybaczyć?
Jest Ci zimno, wsadzasz rękę w ogień
i nagle masz poparzenia. Dlaczego nie wsadzisz jej z powrotem, by się ogrzać?
Zresztą kurczę, to wszystko opiera
się na zaufaniu
Jeśli zrobiła to raz to zrobi też i
drugi, i trzeci
Potrafiłabyś komuś takiemu zaufać? Bo
ja ni cholery nie
Wiem, rozumiem to doskonale... Ale
znam moją siostrę i wiem, że nie zrobi tego więcej. To jest idiotyczna
sytuacja, zrozum, Mikołaj był jej pierwszą miłością i dlatego miała chwilowe
zaćmienie...
Czyli co, z racji tego, że był pierwszym
to ma przyzwolenie na przychodzenie do niej i kochanie się przez całą noc?
No średnio
Poręczysz za nią? Serio?
Znam Cię od paru minut, jaką moc mają
niby Twoje słowa?
Jesteś dobrą siostrą, więc ją bronisz,
ale słuchaj
To ja bym miał z tą kobietą spędzić resztę
życia
I to ja, widząc ją, będę się
zastanawiał czy kogoś ma, czy nie
A gdy po ślubie usiądę w fotelu,
oglądając swoje dziecko, będę się zastanawiał czyje ono tak naprawdę jest
Masz rację... Sama bym nie chciała
już kogoś takiego znać... Ale to moja siostra, dlatego jej bronię...
Ale co dalej? Mieszkacie drzwi w
drzwi...
Możliwe, że będziecie się widywać nawet
codziennie…
I za każdym razem będę widział w niej
tylko i wyłącznie stracone nadzieje
Opowiadała Ci, co planowaliśmy?
Bo ja doskonale pamiętam jak mówiła, że
chce spokoju, wierności
Ba, pamiętam nasze pierwsze spotkanie i
uczucie, jakie mi towarzyszyło. To pragnienie zaopiekowania się nią
Pamiętam jak drżała, gdy po raz
pierwszy ją przytuliłem
Mówiła, że się boi, że chce
stabilności, że boi się zdrady i że boli ją serce za każdym razem, gdy tylko o
tym myśli
Czy byłaś wtedy obok niej? Albo czy
chociaż Ci opowiadała o tym wszystkim? Zwierzała się?
Masz swoje życie i to rozumiem, ale to
ja byłem przy niej!
Nie, nie opowiadała mi… Wiem, że byłeś
dla niej ogromnym wsparciem.
Gdyby nie Ty, nigdy nie wyleczyłaby się
z Mikołaja.
Jak widać jestem słabym lekarzem
Zresztą zejdźmy z niej, spójrz też na
mnie
Chciałem dać jej wszystko, ofiarowałem całego siebie
Pisałem do niej, dbałem, martwiłem się
A ona mówi jak bardzo mnie kocha przy
pożegnaniu, bym rano ujrzał ją z innym
Ja też mam uczucia, Maju. A wtedy
poczułem, że świat mi się zawalił
Masz rację… Dziękuję Ci za rozmowę.
Nie zawracam Ci już głowy, bo to bez sensu… Sonia spieprzyła sprawę i masz
prawdo do tego, żeby nie chcieć jej znać. Jest moją siostrą i kocham ją
najbardziej na świecie, ale Ciebie nie mogę prosić o wybaczenie jej takiej
rzeczy… Na Twoim miejscu czułabym to samo i nie brałabym pod uwagę wybaczenia…
Tak się po prostu nie robi… Dziękuję, że poświęciłeś mi czas. Życzę Ci
wszystkiego dobrego… I żałuję, że nie poznaliśmy się w przyjaźniejszych
okolicznościach :(
Cześć.
Poczułam się idiotycznie… Po co ja do
niego w ogóle pisałam?! Ja sama bym czegoś takiego nie wybaczyła… Ale Sonia to
moja siostra i naprawdę się o nią martwię… Ciekawa byłam, co Mikołaj zrobi i czy
w ogóle się do niej odezwie.
Przy takich okazjach nachodzą człowieka
refleksje nad swoim życiem. Czy Olek faktycznie zrobił mi aż taką krzywdę, że
nie zasługuje na rozmowę? Namawiałam faceta, żeby wybaczył dziewczynie
przespanie się z jej byłym! Jak się nad tym zastanowić, to jestem momentami
bardziej naiwna niż dziecko…
Dorian przyszedł przed czasem i Monika
jeszcze nie skończyła swoich dań. Kazała mu poczekać ze mną, bo nie chciała
zepsuć momentu zaskoczenia.
- Nadal nie odzywasz się z Olkiem? –
Zapytał.
- Nadal się do mnie nie odzywa.
- Ponoć u ciebie był.
- Nachlany. Tak chciał ze mną rozmawiać?
- Nie miał odwagi.
- To ma problem. Ile on ma lat?
- Majka, onieśmielasz go! Jesteś starsza,
on też za bardzo nie wie, jak się zachowywać. Poza tym jest mu głupio przez to
co zrobił. Daj mu szansę, on naprawdę na to zasługuje…
I wtedy zrozumiałam, o co chodzi w tym
wszystkim. Nikt nie jest w stanie nas przekonać, że ktoś jest czegoś wart,
jeśli sami tego nie zrozumiemy. Ja nie miałam prawa przekonywać do tego
Mikołaja i tak samo Dorian czy Sonia mnie. Ale w tym drugim przypadku… Sama to
czułam. Jednak i tak nic z tym nie zrobię, poczekam na inicjatywę Olka. Chociaż
skręca mnie, żeby samej wziąć sprawy w swoje ręce…
Monika przeszła samą siebie i zrobiła
taki obiad, że żaden Master Chef by się nie powstydził, a sam Ramsay poklepałby
ją po ramieniu i powiedział: „Moja krew”. Przed podaniem kazała nam nakryć do
stołu (konkretnie połączonych naszych dwóch stolików, które stanęły na środku i
nie można było się ruszyć swobodnie). Najpierw podała nam zupę rybną. Nie
przepadam za zupami, ale ta była przepyszna! Na drugie zrobiła kotlety de
volaille, a na deser babeczki kokosowe z miodem. W życiu nie jadłam czegoś
lepszego! Rozpływałam się przy każdym kęsie!
- Mam orgazm spożywczy – oświadczył bez
ogródek Dorian. Skończył właśnie drugie danie i z głośnym westchnieniem oparł
się o krzesło, klepiąc po brzuchu.
- Jesteś moją mistrzynią – powiedziałam
i wgryzłam się w babeczkę. – To jest coś cudownego! Postawiłabym ci pomnik za
ten obiad!
- Nie przesadzajcie! To tylko jedzenie.
- Tylko jedzenie – prychnął jej chłopak.
– Jadłaś kiedyś coś takiego? – Zwrócił się do mnie.
- Nigdy! I nigdy nic mi tak nie
smakowało.
- Nie wiem, czy ze mnie szydzicie, ale
dziękuję. Cieszę się, że smakuje.
- Wino też jest wyśmienite – Dorian upił łyk czerwonego
trunku. Z tym akurat bym polemizowała, ale to dlatego, że nie cierpię wytrawnego
wina. Ale nie przyznałam się do tego.
Przy obiedzie słuchaliśmy mojej
składanki. Monika przy każdej piosence szczerze komentowała. Najczęściej to
było „świetny wybór”, ale zdarzało się i „to bym zamieniła”. Starała się mnie
nie urazić, ale doskonale to rozumiałam. Guzik wiedziałam o francuskiej muzyce
i kierowałam się tym, żeby rok się zgadzał i piosenka była znośna. Monika mogła
powiedzieć coś więcej na ten temat, bo zasłuchiwała się w tej muzyce i
miała jakieś pojęcie. Ale potem uścisnęła mnie mocno i powiedziała, że to jeden
z najlepszych prezentów jakie dostała w życiu, bo jest prosto z serca i docenia
moje starania. Tym bardziej, że są to bardzo przemyślane i starannie
dobrane piosenki. Dla widoku łez w jej oczach, warto było siedzieć te kilka
godzin.
Potem, zajadając się różnego rodzaju
serami, obejrzeliśmy „O północy w Paryżu”. Gdy nadeszła „godzina policyjna”,
Monika poszła kawałek odprowadzić Doriana, a ja tymczasem posprzątałam ze
stołu. To nie pierwsze urodziny, w których uczestniczyłam, ale jedne z
najbardziej udanych. Lubię imprezy, ale ten spokojny wieczór okazał się być
lepszy niż niejeden melanż.
Monika wróciła i od razu mnie objęła.
- Dziękuję ci za ten wieczór. Było
super, a twój prezent… Cudowny!
- To jeszcze nie koniec! – Wyswobodziłam
się z jej ramion i wyjęłam ze swojej szafki drugi prezent. – Mam nadzieję, że
ci się spodoba – wręczyłam jej torebkę.
Kupiłam jej książkę Guillaume Musso
„Central Park” i koszulkę z Wieżą Eiffla. Uwielbiałam tego francuskiego
pisarza, a Monika nigdy nie czytała jego powieści.
- Jesteś cudowna! Oczywiście, że mi się
podoba – ponownie mnie przytuliła. – Jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką można
mieć.
Zszokowało mnie jej szczere wyznanie. W
pierwszej chwili miałam wątpliwości, czy się przesłyszałam i może sama sobie
wyobraziłam, że ona to powiedziała.
- To nic takiego.
- To bardzo wiele, uwierz.
Co jest najlepsze w dawaniu? Widok
szczerego uśmiechu na czyjeś twarzy. To miłe uczucie, że zrobiło się coś, co
kogoś uszczęśliwiło. Czyż nie lepiej dać coś trafionego, niż otrzymać coś
kompletnie bezużytecznego? Niektórzy zapominają, że prezentów nie powinno się
dawać „na odpierdziel”. Należy zastanowić się przez chwilę co ta osoba lubi lub
czego potrzebuje. Niech wie, że myślimy o niej i jest dla nas ważna. A takim
gestem można bardzo łatwo to udowodnić.
![]() |
| #taka #przyjaciółka #to #skarb #urodziny #dwudziestka #nakarku #francuskie #śniadanie #croissant #kawa fot. Sandra & Paulina :D |
~ * ~
Akurat na dwudziestą część wypadły dwudzieste urodziny Moniki. :) Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi. ;) Jak Wam się podoba składanka? ;) Trochę nad nią siedziałam i dziękuję Oli za pomoc! :*
Kochani, to już 20 postów i ponad 3100 wyświetleń! Jesteście wspaniali! :) Serce rośnie jak się widzi, że moja praca nie idzie na marne. :) Z tej okazji mam dla Was niespodziankę... Zainspirowani mają
Instagrama! :D Od teraz moi bohaterowie nazywają się
"Inspirejsi", nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego. ;) Będziecie mogli zobaczyć moje przygotowania do postów,
ale i zdjęcia, których nie wstawiam, okładki itd. itp. Link poniżej:
Zaczynam porządną promocję bloga. Zmieniłam już Favikona (taki kwadracik przy tytule strony :P), pracuję nad zdjęciem tytułowym, także zapowiada się wiele zmian! :)
Rozmowa z Mikołajem to autentyczne odpowiedzi mojego nieocenionego kolegi Łukasza. Bardzo Ci dziękuję za pomoc! :)
Wracam do pisania kolejnej części, bo zanim utonę w notatkach z historii filozofii, musicie się dowiedzieć co z Olkiem itp. :D Życzę Wam owocnej nauki, miłego weekendu i trzymajcie się ciepło! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz