Studenci
mają trzy rodzaje problemów:
1. „Ratunku, skończyła mi się kasa”.
2. „Ratunku, mam kaca i boli mnie
głowa”.
3. „RATUNKU! JUTRO EGZAMIN, A JA NIC NIE
UMIEM”.
Sesja
źle wpływa na ludzi. Śmiejcie się, że to tylko takie gadanie, ale taka jest
prawda. Wszyscy zaczynają wariować, robią rzeczy, o których normalnie by nie
pomyśleli. Jedni stresują się, płaczą, przeżywają. Istny dramat. Inni udają, że
ich to nie rusza. Zaobserwowałam wiele ciekawych zjawisk wśród moich znajomych
podczas sesji.
Klaudia
ma wahania nastrojów, niczym kobieta podczas PMS-u. Rzuca notatkami, je bez
opamiętania, warczy na każdego albo zamyka się w sobie i do nikogo nie odzywa. Monika
to samo - chodzi wnerwiona i na wszystkich wrzeszczy. Zamartwia się, przeżywa,
że nie podoła, że nie zdobędzie upragnionego stypendium rektora. Ostatnio
wparowała do pokoju tak gwałtownie, że aż podskoczyłam. Wyglądała na mocno
wkurzoną i patrzyła wprost na mnie.
-
Ty – wskazała palcem. – Ubieraj się – rozkazała.
-
Po co?
-
Idziemy zapalić. Nie mogę już.
Pomaszerowała
na balkon. Założyłam szybko kurtkę i buty, po czym podreptałam za nią. Dała mi
papierosa i odpaliła swojego.
-
Nie mogę już – powtórzyła, po czym głęboko się zaciągnęła. – Wkurwia mnie to
wszystko tak, że nie wytrzymuję sama ze sobą. Nawet Doriana opierdoliłam w
sumie za nic.
Jak
Monika jest wkurzona, włącza jej się okropne przeklinanie. Momentami klnie
gorzej od facetów.
-
Przecież jesteś z zaliczeniami do przodu. Zostały ci tylko egzaminy, które na
pewno zdasz.
-
Ale ta presja, Boże! Tu się nauczyć, tam się nauczyć, temu zanieść to, temu
tamto… Ile można?
-
Niestety… Witamy na studiach. System
Eliminacji Studentów Jest Aktywny.
-
Głębokie.
-
No ba!
We
mnie wstąpił ostatnio taki leń, że aż wstyd. Niby siedzę nad notatkami, ale
wszystko mnie rozprasza i zajmuję się nie tym co potrzeba. A jak przychodzi
Olek to już w ogóle.
-
Ucz się, Majka. Potem będziesz miała spokój – mówi zawsze, gdy się żegnamy, po
czym całuje mnie w czoło.
Tym
bardziej mi wstyd, że on mnie musi motywować, a nie ja jego i sam robi wszystko
na czas. Nie wiem naprawdę, co się ze mną dzieje. Obydwie z Sonią mamy jakiś
kryzys egzystencjalny. Ona z kolei w ciągu dnia pracuje i wszystko jest w miarę
ok, a wieczorem płacze do poduszki. Czasem do mnie dzwoni i po głosie słyszę,
że jest pod wpływem alkoholu. Bardzo się o nią martwię, ale nic nie mogę
zrobić, póki jestem w Lublinie. Namawiam ją, żeby do mnie przyjechała, żeby
odpoczęła i zmieniła otoczenie. Wykręca się pracą. Wiem doskonale, że ma dobre
stosunki z szefową i na pewno dałaby jej wolne. Ale przecież jej nie zmuszę,
jak nie chce.
W
końcu i Olka dopadł „sesyjny stres”. Dzień przed egzaminem ze wstępu do
rachunku różniczkowego i całkowego przyszedł do mnie z postanowieniem, że nie
będzie już się uczył, bo mu się wszystko miesza. Siedzieliśmy i wszystko było
dobrze. Potem zaczął bawić się moją złożoną pościelą i wygrzebał spod niej piżamę,
czyli spodenki z Pusheenem i koszulkę AC/DC.
-
Fajna koszulka, nie wiedziałem, że taką masz!
-
Dostałam. – Nie oderwałam wzroku od komputera.
-
Od Soni?
-
Od Michała.
Cisza.
Spojrzałam na niego i dopiero się zorientowałam, że patrzy na mnie zły.
-
Co?
-
Co co? Śpisz w niej nadal?
-
Taaak? – Nie widziałam w tym nic złego.
-
Dlaczego?
-
Bo druga koszulka nadaje się do prania, a mam tylko dwie – wzruszyłam ramionami.
-
Akurat w tej od Michała musisz spać?
-
Jakie to ma znaczenie? Naprawdę jesteś zazdrosny o chłopaka, którego zdradziłam
z tobą? – Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
-
Takie to śmieszne?
-
A nie? Sam się zastanów.
Nadal
chichotałam. Olkowi nie było do śmiechu.
-
W porządku – rzucił koszulkę i wstał.
-
Gdzie idziesz?
-
Uczyć się – rzucił i wyszedł z mojego pokoju. Usłyszałam szelest kurtki i
trzask drzwiami.
W
pierwszej chwili w ogóle do mnie nie dotarło co się stało, w takim byłam szoku.
Po chwili się jednak otrząsnęłam i wybiegłam za nim. Na szczęście złapała go
przy windzie.
-
Żartujesz sobie, prawda? Obraziłeś się o koszulkę?
-
O to, że śpisz w koszulce swojego byłego.
-
Mogę ją wyrzucić, jeśli chcesz. Albo mu odesłać, nawet zaraz!
-
Rób, jak chcesz – właśnie przyjechała winda.
-
Olek, zachowujesz się dokładnie jak on. Masz pretensje o pierdołę.
Spojrzał
na mnie smutno.
-
Niech tak będzie – drzwi się zamknęły i pojechał.
-
Kurwa mać! – Ze złości kopnęłam w drzwi.
Wróciłam
do pokoju i od razu poszłam zapalić. Za chwilę przyszła Monika, zapaliła ze mną
i opowiedziałam jej o całej sytuacji.
-
Pojebało go! – Syknęłam. – Wie dobrze, że Michał to przeszłość!
-
To czemu nie pozbyłaś się koszulki?
-
Bo ją lubię. I nie ma dla mnie żadnego znaczenia, że jest od niego!
-
To się jej lepiej pozbądź. Skoro Olkowi to przeszkadza…
Zszokowała
mnie. Zawsze powtarzała, żeby nie robić niczego pod czyjeś widzimisię, trzymać
się swojego, jeśli jesteśmy przekonani o swojej racji.
-
Trzeba iść w związku na kompromisy. Nie ma lekko.
Cholera,
miała rację. Walić tą koszulkę skoro Olkowi to się nie podoba. T-shirt poleciał
zaraz do śmieci, ale do Olka nie napisałam. Co jak co, ale uparta jestem i może
ustąpiłam z tą głupotą, ale to on się obraził o pierdołę.
Następnego
dnia był Tłusty Czwartek. Rano poszłam do Biedronki po pączki dla mnie i dla
dziewczyn. Widziałam Mikołaja jak wychodził z uczelni, ale był za daleko, żebym
go wołała. Nadal nie dostałam od Olka żadnej wiadomości. Nawet na dobranoc nie
napisał, choć robimy to codziennie. Byłam zła jak osa, ale duma nie pozwalała
mi nic z tym zrobić.
Przed
dwunastą zjawił się u mnie z pudełkiem pączków i skruszoną miną.
-
Przepraszam – to było pierwsze co powiedział.
Patrzyłam
na niego z zaciętą miną. Niech się chłopak pomęczy trochę.
-
To nie twoja wina, stresowałem się egzaminem i nie powinienem się na tobie
wyżywać.
-
Zdałeś chociaż?
-
Na cztery – wyszczerzył zęby.
-
Gratuluję – powiedziałam sucho. Powstrzymywałam uśmiech jak najdłużej mogłam.
-
Kochanie, nie gniewaj się na mnie – objął mnie w pasie. – Wiem, że Michał to
przeszłość.
-
Na pewno? Bo jak masz robić takie cyrki…
-
Nie będę już, obiecuję – zamknął mi usta pocałunkiem. – Ale i tak nie chcę,
żebyś w niej spała.
-
Nie śpię. Wczoraj ją wywaliłam.
Rozpromienił
się.
-
I przez ciebie nie mam w czym spać.
-
Chyba mogę temu zaradzić – powiedział i wyjął z kieszeni kurtki pomiętą
koszulkę. – Proszę.
Rozłożyłam
ją i okazała się być koszulką Bon Jovi.
-
Moja najulubieńsza koszulka. Dbaj o nią.
Patrzyłam
na nią zachwycona, po czym pocałowałam go.
-
Oczywiście ją prałem – zaśmiał się.
-
I tak pachnie tobą. Będę się czuła jakbyś koło mnie spał.
-
Ooo, jak słodko!
Z
własnych obserwacji wywnioskowałam, że są trzy typy studentów:
1.
Ci, którzy naprawdę się uczą, ale mają pecha i np. nie trafiają w pytania.
2.
Ci, którzy mają na wszystko wywalone i i tak im się udaje. Farciarze.
3.
Ci, którzy uczą się tyle o ile i jakoś idą do przodu.
Zdecydowanie
farciarzem jest Julek. Chłopaki mówili, że może zajrzał czasem do książek, a
tak to cały czas grał i co? Wszystko pozdawał. A ja? Może nie uczyłam się
ciągle i dokładnie, ale czeka mnie poprawka z historii filozofii. Liczyłam
chociaż na trzy, ale gdzie tam… Zamiast dwóch tygodni wolnego będę miała tylko
kilka dni i to przepełnionych Arystotelesem, Platonem i tymi innymi baranami.
CUDOWNIE.
-
Nie łam się, kotek – pocieszał mnie Olek, który oczywiście wszystko zaliczył. –
W domu się pouczysz, wrócisz i spokojnie zaliczysz. Uczelni zależy na
studentach i tak łatwo kogoś nie udupią.
Może
i miał rację, ale zamiast mieć już spokój, muszę wracać do tych głupot. Przez
ten durny egzamin nie pojechałam na studniówkę Pawła, bo się uczyłam.
Postanowiłam nie jechać jednak na ferie do domu, bo tam bym nic nie zrobiła. A
tak będę sama w akademiku, dziewczyny i Olek jadą do domu, więc będę się mogła
skupić i nadrobić.
-
To nie spędzimy razem Walentynek? – Zapytał smutno Olek.
Nie
pomyślałam o tym w ogóle!
-
Nadrobimy jak wrócisz. Każdy dzień jest dobry, żeby świętować nasze uczucie.
-
Ale to taki wyjątkowy dzień, jeden w roku! Poza tym to nasze pierwsze
Walentynki.
-
Każdy dzień jest wyjątkowy. Pogadamy na Skypie i możemy zjeść razem kolację.
-
Przez Internet?
-
Dlaczego nie?
I
na tym poprzestało.
~ * ~
Witajcie, kochani! Trochę przerwy było, niestety tak to jest jak się robi zaległości i potem trzeba pisać poprawkę... Ale już powracam w pełni sił i zaczynamy pisanie regularne. :) Trzymajcie się ciepło i do następnego! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz