Obecnie w prawie każdym magazynie i na
każdym blogu tematem numer jeden jest „zmień swoje życie na wiosnę”. Zacznij
biegać, odśwież szafę, wyremontuj mieszkanie, jednym słowem – najlepiej zmień
wszystko! Po części to rozumiem. Ja sama budzę się na wiosnę do życia i mam
większą motywację do czegokolwiek. Z drugiej strony to jest jak z
postanowieniami noworocznymi – jeżeli nie możesz się zebrać ot tak, to nigdy tego
nie zrobisz.
Nadal poszukiwałam swojej pasji. Przeglądałam
różne strony w Internecie i gazety w poszukiwaniu inspiracji.
- Ty robisz to za bardzo na siłę – skomentowała
Monika. – Daj sobie czas, zajmij się czymś innym, bo już obsesji dostajesz.
Miała rację, dobrze to wiedziałam. Ale nie
dawało mi to spokoju i dalej robiłam swoje.
W końcu wpadłam na pomysł, żeby spisać
sobie listę pytań, które zadałabym komuś, gdybym chciała mu pomóc w tej kwestii.
Taka osobista terapia: postawić się na czyimś miejscu i zastanowić jako osoba
trzecia. A nuż, widelec się uda!
1. Co lubisz robić najbardziej?
2. Co Cię uspokaja?
3. Co robisz, gdy jesteś zła/przygnębiona?
1.
Pisać, słuchać muzyki, jeździć na rolkach, spacerować, odkrywać nowe miejsca,
gotować, czytać książki i blogi.
2.
Spacer! Zmywanie naczyń, gotowanie.
3.
Idę na spacer.
Wnioski? Powinnam się zająć zawodowym
chodzeniem na spacery. Więcej pytań nie mogłam wymyślić… Miałam jakąś blokadę…
Chyba faktycznie dostawałam obsesji!
A tak całkiem poważnie…
Monika zerknęła na moją listę.
- Czemu nie zajmiesz się gotowaniem? Skoro
cię to uspokaja… Czytaj, oglądaj kulinarne programy, eksperymentuj!
Nadal nie byłam przekonana…
Ach, kobiety!
Z moim gotowaniem było tak, że zaczęłam
w wakacje przed liceum. Tata kazał mi i Soni na zmianę gotować obiady. Nie mogłyśmy
wyjść z domu dopóki obiad nie był zrobiony. Sonia oczywiście jawnie się buntowała
i potrawy nie zawsze jej wychodziły. Najczęściej (zupełnie nieświadomie) albo
coś przesoliła, albo o czymś zapomniała i tego nie dodała. W końcu tata się wkurzył
i nie chciał już jeść jej „dzieł”. Uznał, że robi to specjalnie i nie potrzebuje
jej łaski. Ze mną było trochę inaczej. Nie buntowałam się, posłusznie gotowałam
i prawie zawsze mi wychodziło. Jeśli coś było nie tak, tata mówił mi to na
osobności. Jak Sonia się o tym dowiedziała, była bardzo zawiedziona, bo jej błędy
były wytykane przy wszystkich w domu.
Odkąd moja siostra mieszka sama,
kombinuje z jedzeniem, próbuje nowe przepisy i stała się świetną kucharką. Myślę,
że zawsze nią była, tylko buntownicza natura brała górę nad umiejętnościami. Ja
odkąd jestem na studiach, też gotuję więcej i różnorodniej. Czasami mi się nie
chcę i zrobię zwykłe kawałki piersi kurczaka w przyprawach, do tego makaron,
jakieś warzywko i mam obiad. W domu nigdy bym czegoś takiego nie podała! Ale Olek
uwielbia wszystko, co robię. Często się zastanawiam, czy nie chce mi powiedzieć
prawdy, czy naprawdę mu wszystko smakuje. Dlatego powiedziałam, żeby mówił, gdy
coś jest nie tak, bo to dla mnie nauka. Na razie nie zgłaszał obiekcji.
Dlatego właśnie nigdy nie myślałam o gotowaniu
jak o swojej pasji. Robiłam to dla ludzi, których kocham, zawsze wkładałam w to
serduszko i dawałam radę.
Gdy przyjechałam do domu na Wielkanoc i zrobiłam
któregoś dnia zupę ogórkową, tata powiedział mi po cichu, że to najlepsza
ogórkowa, jaką kiedykolwiek jadł. Urosłam w jego (i swoich też) oczach! Właśnie
wtedy uzmysłowiłam sobie, że to gotowanie może być moją pasją.
Swoimi myślami podzieliłam się z Moniką
i z Olkiem.
Nareszcie!
Myślałam, że nigdy nie zmądrzejesz! – Napisała moja
przyjaciółka. – Wiem, że martwiłaś się,
że nie umiesz takich wyszukanych rzeczy i w ogóle, ale stopniowo się nauczysz. Oglądaj
dużo programów kulinarnych, rób notatki, interesuj się! Ja też Ci służę radą,
jak będziesz potrzebowała! :*
Z kolei Olek napisał, że cieszy się, że
będzie jadł coraz lepiej. Chociaż i tak dla
mnie jesteś najlepszą kucharką – dodał.
Zwykłe rzeczy możemy robić tak
niezwykle, że staniemy się mistrzami w prostym fachu. Po co szukać wyszukanych
pasji? Nie każdy jest stworzony do rysowania piaskiem, jeżdżenia na
jednokołowym rowerze, czy szydełkowania. Trzeba wziąć pod uwagę swoje
możliwości. Ja nie jestem cierpliwym człowiekiem, dlatego te rzeczy, które
wymagają poświęcenia zbyt wiele czasu, nie są dla mnie - powiedzmy to sobie
szczerze.
Możliwości w kuchni są nieograniczone! Zależnie
od chęci, nastroju, możliwości, mogę robić proste, ale i skomplikowane rzeczy. Jak
zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać – gotowanie naprawdę uwielbiam i chcę
się temu bardziej poświęcić.
![]() |
| źródło: We ❤ it |
~ * ~
Doszłam do wniosku, że odkąd dziewczyny sprawdzały mi teksty, rozleniwiłam się i sama dokładnie ich nie czytałam. Przed świętami nie zawracam głowy moim korektorkom, stąd czytałam ten rozdział kilka razy i na nowo odkryłam, jaką sprawia mi to frajdę! Przy okazji dziękuję mojemu bratu, który też poświęcił mi swój czas i pomógł w sprawdzaniu.
Niewiarygodne, ale to już trzydziesty rozdział! Minęło 173 dni od pierwszego posta, a bloga wyświetliliście już ponad 4,5 tysiąca razy! Dziękuję Wam! :* Jesteście najlepszą motywacją!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz