środa, 4 maja 2016

34. Duchy byłych

Nasi ex są jak cienie: zawsze są obecni, choć nie zwracamy na nich uwagi. Czy chcemy, czy nie, zawsze będziemy porównywani do byłych. No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo… Ale czasem jest naprawdę ciężko.
Ilekroć Olek mówił o Natalii, nie były to wspaniałe rzeczy. Czepiała się, wykorzystywała go, a na końcu zdradziła. Niby gdzieś w podświadomości wiedziałam, że nie zawsze było źle i na pewno przeżywali cudowne chwile, ale przez jego opowieści miałam ją za wredną sukę.
Na weekend majowy zostaliśmy z Olkiem w Lublinie. Chcieliśmy spędzić ten czas tylko ze sobą i w końcu się sobą nacieszyć, bo i u mnie w segmencie wszyscy wyjechali, i jego pokój został pusty.
- Żałuję tylko, że nie możemy razem spać – powtarzał często.
Przepisy to przepisy, tego się nie przeskoczy.
W każdym razie plany pokrzyżował najlepszy kumpel Olka ze Skierniewic. Zapowiedział się dzień wcześniej, że przyjeżdża do niego na urodziny. Nie przeszkadzało mi to, bo i tak wszyscy się już zjeżdżali na wieczorną imprezę. Ale przyjechać miał w poniedziałek i zostać do środy. Niestety już na wstępie został u mnie skreślony. Pojechaliśmy po niego na dworzec. Olek nas sobie przedstawił, a on obleciał mnie wzrokiem i skomentował: „faktycznie ładniejsza”. Spojrzałam pytająco na Olka, a on się zaczerwienił i odwrócił wzrok. Krzysiek się roześmiał i powiedział do mnie: „od byłej Olka, oczywiście”. Nie wiem, na kogo byłam bardziej wściekła w tym momencie: na Olka, który mnie do niej porównywał, czy na Krzyśka, że tak mnie skomentował. Do końca dnia jeszcze nie raz słyszałam o Natalii. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Siedzieliśmy u Olka, pijąc piwo, a Krzysiek opowiadał historie z liceum (chodzili razem do klasy od gimnazjum). Jak się okazało, to on zeswatał Olka i Natalię. Od ich zerwania Krzysiek nie utrzymuje z nią kontaktu, czego nie jest w stanie zrozumieć, bo przecież nic jej nie zrobił. Zajęłam się telefonem, żeby nie wybuchnąć. Przeglądałam fejsa, kiedy szczęśliwie się zorientowałam, że już muszę iść.
- Kochanie, jesteś zła? – Zapytał mnie mój chłopak, kiedy odprowadził mnie pod mój budynek.
- Nie – odpowiedziałam niezgodnie z prawdą.
- Przecież widzę. Przepraszam za niego. Czasami jest nieokrzesany.
- Czasami – prychnęłam i skrzyżowałam ramiona. Odwróciłam wzrok w drugą stronę i poczułam łzy w oczach. Nie! Nie teraz! Wciągnęłam głęboko powietrze i spojrzałam na Olka.
- Położę się już spać. Widzimy się rano – cmoknęłam go w usta i chciałam odejść, ale zamknął mnie w ramionach.
- Kocham cię – szepnął.
- Ja ciebie też, Olek – powiedziałam to trochę bez przekonania.
- Jesteś zła. – To już nie brzmiało jak pytanie.
- Zmęczona.
- Ona się nie liczy, wiesz o tym?
- Yhm – mruknęłam i spojrzałam mu w oczy. Nie wierzyłam w to w tamtym momencie.
- Na pewno?
- Tak.
- To leć spać – cmoknął mnie w czoło. – Śpij dobrze.
- Ty też – wyswobodziłam się z jego ramion i poszłam. Nie odwróciłam się nawet za siebie.
W pokoju ogarnął mnie taki smutek, że nie wytrzymałam i popłakałam się. W czym ona była taka lepsza, że Olek ciągle myśli i gada o niej z kumplem? Co prawda unikał jej tematu i jak tylko Krzysiek zaczynał, to kazał mu się zamknąć, albo mówił o czymś innym, ale za moimi plecami na pewno o niej gadali.
Zastanawiałam się, dlaczego tak jest, że ktoś jest niedobry dla nas, cierpimy przez niego, a mimo to nie możemy się od niego uwolnić. Czy człowiek ma aż takie masochistyczne zapędy? A może to jest próba udowodnienia sobie, że jednak jesteśmy lepsi i stać nas na więcej? Wyszukujemy powodów, dla których zostaliśmy porzuceni i za wszelką cenę chcemy sobie wmówić, że wcale tacy nie jesteśmy i chcielibyśmy to udowodnić tamtej osobie? Trochę to pogmatwałam… Może za bardzo się w to zagłębiam? Przecież i tak jestem lepsza od tej Natalii, choćby dlatego, że to ja z nim teraz jestem, nie ona. Chociaż w każdej chwili mogę nie być… Nie no, ale powiedział, że mnie kocha, nie oszukałby mnie… Ale czy na pewno? Ufam mu… Chyba…
W nocy miałam sen. Mieliśmy jechać z Olkiem na wakacje i wtedy ni stąd, ni zowąd pojawiła się Natalia. Olek nas sobie przedstawił i oznajmił mi, że jedzie z nami. Nic nie powiedziałam, choć się we mnie zagotowało. Ale myślę sobie: „nie bądź taka jak ona”. Pakowaliśmy się i ona bezczelnie się do niego przywalała, a w którymś momencie chciała go pocałować. On tylko się odsunął i powiedział, żeby przestała. Na mnie nawet nie spojrzał. A ona się roześmiała i zaczęła mi coś tłumaczyć, że on taki jest. W ogóle bez sensu to było. Odeszłam od nich kawałek. Przestraszyłam się, że jak pojedziemy we trójkę, to wydarzy się coś takiego, że on do niej wróci. Zaczęłam sama się z nią porównywać (choć jej nigdy w życiu realnie nie widziałam). Była chudsza i wyższa. Ale przede wszystkim mieli wspólną historię i to było najgorsze. Weszli razem w dorosłość, przeżyli na pewno dużo „pierwszych razów” i już zawsze będę „tą drugą”… Potem doszłam do wniosku, że przecież to ja z nim jestem, nie ona. Że mnie kocha i ja go nigdy nie skrzywdziłam. To mnie uspokoiło. Ale tylko we śnie.

Chciałam złożyć Olkowi życzenia zaraz po północy, ale usnęłam i nie ustawiłam SMS-a, żeby sam się wysłał. Dopiero rano obudził mnie telefon od niego.
- Cześć, Misia! – Przywitał się radośnie. – Masz ochotę na śniadanie na świeżym powietrzu? Jest piękna pogoda!
- Poczekaj, dojdę do siebie. – Usiadłam i przetarłam oczy. – We dwójkę czy w trójkę?
- We dwoje, oczywiście. Krzysiek jedzie na miasto.
- Co on chce znaleźć w dzień wolny od pracy?
- Nie mnie pytaj – zaśmiał się. – To jak z tym śniadaniem?
- Ogarnę się i schodzę.
- Nie musisz się malować, ani specjalnie czesać.
- Taaaaak, wiem. Ale nie chcę straszyć ptaków.
Roześmiał się głośno.
- Ok, za piętnaście minut na dole – oznajmił i się rozłączył.
W swoje urodziny jeszcze zaplanował romantyczne śniadanie na świeżym powietrzu. Jest niesamowity! Zjedliśmy na trawniku przy bloku. Przygotował kanapki i herbatę w termosie. Ja dałam mu swój prezent: koszulkę z napisem „Super Chłopak”. Ucieszył się bardzo i od razu ją założył. Potem spoważniał i podjął temat Natalii.
- Widziałem wczoraj, jaka byłaś zła za tego kretyna. Przepraszam cię za niego, on czasami nie ma ogłady i plecie, co mu ślina na język przyniesie.
- Nie ty powinieneś przepraszać. Zresztą to nie było aż tak ważne.
- Było, Majka. Pamiętasz, jak się obraziłem za to, że śpisz w koszulce Michała. Gadanie i porównywanie ciebie do mojej byłej nie jest fair.
- Fakt. Ale myślę, że tego się nie uniknie. Jakąś cząstkę siebie nasi byli zostawiają w nas i nie da się nic z nią zrobić. Poza tym byłeś z Natalią tak długo, planowałeś ślub…
- Ale cieszę się, że wyszło jak wyszło – ujął moje dłonie w swoje. – Majka, to ciebie kocham i nie wracam do przeszłości. Krzysiek bardzo się lubił z Natalią, a ciebie jeszcze dobrze nie zna. Wiedz tylko, że dla mnie jesteś naj, najważniejsza. Nie liczy się ta, co była, a nie jest.
- Kocham cię, Olek.
- Ja ciebie też, skarbie.

Myślicie, że skoro się kogoś zaczęło kochać, to kocha się go do końca życia? Czy można tak po prostu po jakimś czasie przestać? To jest zastanawiające, bo skoro kochałam Michała, akceptowałam to, jaki jest, a potem zakochałam się w Olku, to czy jakaś część mnie nadal go kocha? Chyba, że jestem jeszcze zbyt młoda na prawdziwą miłość. Sonia mówi, że nigdy nie przestała kochać Mikołaja. A Sąsiada? W nim się zauroczyła, był jej lekarstwem na złamane serce i pomyliła to z miłością. A może dla Olka też jestem lekarstwem? Może on nadal kocha Natalię, ale wie, że nigdy nie będą razem i próbuje uciszyć to uczucie?

Jakie to wszystko skomplikowane! Wolę się już dłużej nad tym nie zastanawiać…
fot. Sandra Czarniecka
~ * ~
W pierwszy dzień Juwenaliów, kiedy nikt tego nie przeczyta, powracam z kolejnym rozdziałem! :) Poczułam w końcu wenę, mam sporo tematów do rozważenia i chcę się nimi z Wami dzielić. Chciałabym też poznać Wasze zdanie, może macie inne niż ja? Uważacie, że da się zapomnieć o "byłych" i przestać ich kochać?
Dziękuję Wam za 5 tysięcy wyświetleń! Jesteście suuuuuper! :*
A teraz lecę na korowód!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz