Nasi ex są jak cienie: zawsze są obecni,
choć nie zwracamy na nich uwagi. Czy chcemy, czy nie, zawsze będziemy
porównywani do byłych. No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo… Ale czasem jest
naprawdę ciężko.
Ilekroć Olek mówił o Natalii, nie były
to wspaniałe rzeczy. Czepiała się, wykorzystywała go, a na końcu zdradziła.
Niby gdzieś w podświadomości wiedziałam, że nie zawsze było źle i na pewno
przeżywali cudowne chwile, ale przez jego opowieści miałam ją za wredną sukę.
Na weekend majowy zostaliśmy z Olkiem w
Lublinie. Chcieliśmy spędzić ten czas tylko ze sobą i w końcu się sobą
nacieszyć, bo i u mnie w segmencie wszyscy wyjechali, i jego pokój został
pusty.
- Żałuję tylko, że nie możemy razem spać
– powtarzał często.
Przepisy to przepisy, tego się nie
przeskoczy.
W każdym razie plany pokrzyżował
najlepszy kumpel Olka ze Skierniewic. Zapowiedział się dzień wcześniej, że
przyjeżdża do niego na urodziny. Nie przeszkadzało mi to, bo i tak wszyscy się
już zjeżdżali na wieczorną imprezę. Ale przyjechać miał w poniedziałek i zostać
do środy. Niestety już na wstępie został u mnie skreślony. Pojechaliśmy po
niego na dworzec. Olek nas sobie przedstawił, a on obleciał mnie wzrokiem i
skomentował: „faktycznie ładniejsza”. Spojrzałam pytająco na Olka, a on się
zaczerwienił i odwrócił wzrok. Krzysiek się roześmiał i powiedział do mnie: „od
byłej Olka, oczywiście”. Nie wiem, na kogo byłam bardziej wściekła w tym momencie:
na Olka, który mnie do niej porównywał, czy na Krzyśka, że tak mnie
skomentował. Do końca dnia jeszcze nie raz słyszałam o Natalii. Myślałam, że
wyjdę z siebie i stanę obok. Siedzieliśmy u Olka, pijąc piwo, a Krzysiek
opowiadał historie z liceum (chodzili razem do klasy od gimnazjum). Jak się
okazało, to on zeswatał Olka i Natalię. Od ich zerwania Krzysiek nie utrzymuje
z nią kontaktu, czego nie jest w stanie zrozumieć, bo przecież nic jej nie
zrobił. Zajęłam się telefonem, żeby nie wybuchnąć. Przeglądałam fejsa, kiedy
szczęśliwie się zorientowałam, że już muszę iść.
- Kochanie, jesteś zła? – Zapytał mnie
mój chłopak, kiedy odprowadził mnie pod mój budynek.
- Nie – odpowiedziałam niezgodnie z
prawdą.
- Przecież widzę. Przepraszam za niego.
Czasami jest nieokrzesany.
- Czasami – prychnęłam i skrzyżowałam
ramiona. Odwróciłam wzrok w drugą stronę i poczułam łzy w oczach. Nie! Nie
teraz! Wciągnęłam głęboko powietrze i spojrzałam na Olka.
- Położę się już spać. Widzimy się rano
– cmoknęłam go w usta i chciałam odejść, ale zamknął mnie w ramionach.
- Kocham cię – szepnął.
- Ja ciebie też, Olek – powiedziałam to
trochę bez przekonania.
- Jesteś zła. – To już nie brzmiało jak
pytanie.
- Zmęczona.
- Ona się nie liczy, wiesz o tym?
- Yhm – mruknęłam i spojrzałam mu w
oczy. Nie wierzyłam w to w tamtym momencie.
- Na pewno?
- Tak.
- To leć spać – cmoknął mnie w czoło. –
Śpij dobrze.
- Ty też – wyswobodziłam się z jego
ramion i poszłam. Nie odwróciłam się nawet za siebie.
W pokoju ogarnął mnie taki smutek, że
nie wytrzymałam i popłakałam się. W czym ona była taka lepsza, że Olek ciągle
myśli i gada o niej z kumplem? Co prawda unikał jej tematu i jak tylko Krzysiek
zaczynał, to kazał mu się zamknąć, albo mówił o czymś innym, ale za moimi
plecami na pewno o niej gadali.
Zastanawiałam się, dlaczego tak jest, że
ktoś jest niedobry dla nas, cierpimy przez niego, a mimo to nie możemy się od
niego uwolnić. Czy człowiek ma aż takie masochistyczne zapędy? A może to jest
próba udowodnienia sobie, że jednak jesteśmy lepsi i stać nas na więcej?
Wyszukujemy powodów, dla których zostaliśmy porzuceni i za wszelką cenę chcemy
sobie wmówić, że wcale tacy nie jesteśmy i chcielibyśmy to udowodnić tamtej
osobie? Trochę to pogmatwałam… Może za bardzo się w to zagłębiam? Przecież i
tak jestem lepsza od tej Natalii, choćby dlatego, że to ja z nim teraz jestem,
nie ona. Chociaż w każdej chwili mogę nie być… Nie no, ale powiedział, że mnie
kocha, nie oszukałby mnie… Ale czy na pewno? Ufam mu… Chyba…
W nocy miałam sen. Mieliśmy jechać z
Olkiem na wakacje i wtedy ni stąd, ni zowąd pojawiła się Natalia. Olek nas
sobie przedstawił i oznajmił mi, że jedzie z nami. Nic nie powiedziałam, choć
się we mnie zagotowało. Ale myślę sobie: „nie bądź taka jak ona”. Pakowaliśmy
się i ona bezczelnie się do niego przywalała, a w którymś momencie chciała go
pocałować. On tylko się odsunął i powiedział, żeby przestała. Na mnie nawet nie
spojrzał. A ona się roześmiała i zaczęła mi coś tłumaczyć, że on taki jest. W
ogóle bez sensu to było. Odeszłam od nich kawałek. Przestraszyłam się, że jak
pojedziemy we trójkę, to wydarzy się coś takiego, że on do niej wróci. Zaczęłam
sama się z nią porównywać (choć jej nigdy w życiu realnie nie widziałam). Była
chudsza i wyższa. Ale przede wszystkim mieli wspólną historię i to było
najgorsze. Weszli razem w dorosłość, przeżyli na pewno dużo „pierwszych razów”
i już zawsze będę „tą drugą”… Potem doszłam do wniosku, że przecież to ja z nim
jestem, nie ona. Że mnie kocha i ja go nigdy nie skrzywdziłam. To mnie
uspokoiło. Ale tylko we śnie.
Chciałam złożyć Olkowi życzenia zaraz po
północy, ale usnęłam i nie ustawiłam SMS-a, żeby sam się wysłał. Dopiero rano
obudził mnie telefon od niego.
- Cześć, Misia! – Przywitał się
radośnie. – Masz ochotę na śniadanie na świeżym powietrzu? Jest piękna pogoda!
- Poczekaj, dojdę do siebie. – Usiadłam
i przetarłam oczy. – We dwójkę czy w trójkę?
- We dwoje, oczywiście. Krzysiek jedzie
na miasto.
- Co on chce znaleźć w dzień wolny od
pracy?
- Nie mnie pytaj – zaśmiał się. – To jak
z tym śniadaniem?
- Ogarnę się i schodzę.
- Nie musisz się malować, ani specjalnie
czesać.
- Taaaaak, wiem. Ale nie chcę straszyć
ptaków.
Roześmiał się głośno.
- Ok, za piętnaście minut na dole –
oznajmił i się rozłączył.
W swoje urodziny jeszcze zaplanował
romantyczne śniadanie na świeżym powietrzu. Jest niesamowity! Zjedliśmy na
trawniku przy bloku. Przygotował kanapki i herbatę w termosie. Ja dałam mu swój
prezent: koszulkę z napisem „Super Chłopak”. Ucieszył się bardzo i od razu ją
założył. Potem spoważniał i podjął temat Natalii.
- Widziałem wczoraj, jaka byłaś zła za
tego kretyna. Przepraszam cię za niego, on czasami nie ma ogłady i plecie, co
mu ślina na język przyniesie.
- Nie ty powinieneś przepraszać. Zresztą
to nie było aż tak ważne.
- Było, Majka. Pamiętasz, jak się
obraziłem za to, że śpisz w koszulce Michała. Gadanie i porównywanie ciebie do
mojej byłej nie jest fair.
- Fakt. Ale myślę, że tego się nie
uniknie. Jakąś cząstkę siebie nasi byli zostawiają w nas i nie da się nic z nią
zrobić. Poza tym byłeś z Natalią tak długo, planowałeś ślub…
- Ale cieszę się, że wyszło jak wyszło –
ujął moje dłonie w swoje. – Majka, to ciebie kocham i nie wracam do
przeszłości. Krzysiek bardzo się lubił z Natalią, a ciebie jeszcze dobrze nie
zna. Wiedz tylko, że dla mnie jesteś naj, najważniejsza. Nie liczy się ta, co
była, a nie jest.
- Kocham cię, Olek.
- Ja ciebie też, skarbie.
Myślicie, że skoro się kogoś zaczęło
kochać, to kocha się go do końca życia? Czy można tak po prostu po jakimś
czasie przestać? To jest zastanawiające, bo skoro kochałam Michała,
akceptowałam to, jaki jest, a potem zakochałam się w Olku, to czy jakaś część
mnie nadal go kocha? Chyba, że jestem jeszcze zbyt młoda na prawdziwą miłość. Sonia
mówi, że nigdy nie przestała kochać Mikołaja. A Sąsiada? W nim się zauroczyła,
był jej lekarstwem na złamane serce i pomyliła to z miłością. A może dla Olka
też jestem lekarstwem? Może on nadal kocha Natalię, ale wie, że nigdy nie będą
razem i próbuje uciszyć to uczucie?
Jakie to wszystko skomplikowane! Wolę się
już dłużej nad tym nie zastanawiać…
![]() |
| fot. Sandra Czarniecka |
~ * ~
W pierwszy dzień Juwenaliów, kiedy nikt tego nie przeczyta, powracam z kolejnym rozdziałem! :) Poczułam w końcu wenę, mam sporo tematów do rozważenia i chcę się nimi z Wami dzielić. Chciałabym też poznać Wasze zdanie, może macie inne niż ja? Uważacie, że da się zapomnieć o "byłych" i przestać ich kochać?
Dziękuję Wam za 5 tysięcy wyświetleń! Jesteście suuuuuper! :*
A teraz lecę na korowód!
Dziękuję Wam za 5 tysięcy wyświetleń! Jesteście suuuuuper! :*
A teraz lecę na korowód!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz