Każdy w którymś momencie związku ma
wątpliwości. Kiedy mija pierwsze oczarowanie, odkrywamy wady tej drugiej osoby
i zastanawiamy się, czy to faktycznie to. Nie oszukujmy się, każdy tak ma,
chociaż przez krótką chwilę. Ja co prawda te wątpliwości miałam podczas okresu,
kiedy byłam bardzo rozchwiana emocjonalnie, a Olek wkurzył mnie, bo nie
zadzwonił jak obiecał. Poszedł z kumplami na piwo i jak wrócił to miał zadzwonić,
albo chociaż napisać. Nie zrobił tego, przez co się pokłóciliśmy. To była
najgłupsza kłótnia ever, ale przez głowę przelatywały mi różne myśli. Nawet nie
będę o nich pisać, bo aż wstyd… Dzisiaj znowu jestem w nim szalenie zakochana i
nie wyobrażam sobie lepiej pasującej do mnie „połówki”.
Ostatnio spotkałam się z Gosią, która
opowiedziała mi o swoim problemie. Nie wiem, dlaczego ludzie tak chętnie mi się
zwierzają. Czasem myślę, że minęłam się z powołaniem i powinnam zostać
psychologiem, albo jakimś couchem. Zaraz potem przypominają mi się moje
koleżanki z psychologii i to jak się uczą po nocach w ciągu roku i mi się
odechciewa. Wolę pomagać przyjaciołom niż brać na barki jeszcze problemy obcych.
Ale do rzeczy.
Gosia zadzwoniła do mnie w ostatnią
niedzielę i zapytała, czy możemy się spotkać. Byłam umówiona z Olkiem, ale nie
miał nic przeciwko, żebym z nią gdzieś poszła. Spotkałyśmy się więc na Krakowskim
Przedmieściu i poszłyśmy przejść się po Starym Mieście. Najpierw pytała co u
mnie i takie tam, ale widziałam, że coś zaprząta jej myśli.
- … i po tym zadzwonił do niej i do tej
pory się spotykają. Chyba nasza Klaudia się w końcu ustatkuje – zakończyłam
historię Rudej i Kamila. – Ale nie mówmy o mnie. Opowiadaj, co cię gryzie.
Westchnęła. Widać było, że jej ciężko i
bije się z myślami. Usiadłyśmy na ławce przy schodach pod Zamkiem. Gosia
najpierw popatrzyła przed siebie, a potem zaczęła opowieść.
- Spotkałam się ostatnio z moim
przyjacielem, Olafem. Rozmawialiśmy o naszych związkach i takie tam. Mam do
niego ogromne zaufanie, znamy się praktycznie na wylot. Zapytał jak nam się
wiedzie i takie tam – Gośka często powtarza „i takie tam” zamiast rozwinąć
wypowiedź. – I zapytał o sprawy łóżkowe. Co prawda nie mamy jeszcze takich
spraw, no ale nie ukrywam, że coś tam się między nami dzieje. Oboje jesteśmy
dorośli, nie widzę w tym nic złego…
- Ja raczej też. Przecież wiadomo, że
nie będziecie w szachy grali – wzruszyłam ramionami.
Jak byłam młodsza miałam inne podejście.
Nie dałabym się dotknąć chłopakowi wcześniej niż po pół roku. Teraz to jest
naturalna rzecz. Myślę, że nie da się za bardzo kontrolować, jak sytuacja staje
się gorąca.
- No, i Olaf bardzo się zdziwił, że
dochodzi między nami do „takich” rzeczy po dwóch miesiącach związku.
- To macie wyznaczyć sobie datę w
kalendarzu kiedy zaczniecie się pieścić, bo to będzie „odpowiedni czas”? Proszę
cię – prychnęłam.
- Już nawet nie chodzi o to. On widzi
zło ze strony Adriana, że sobie na to pozwala. Mało tego! Zaczął mnie wypytywać,
jak się zachowuje wobec mnie i tak dalej. Ok, Adrian jest może trochę…
zamknięty w sobie i nie jest takim romantykiem jak ja, ale kocha mnie. Mówi mi
o tym, a ja to po prostu czuję. Ale pod wpływem gadki Olafa zaczęłam mieć
wątpliwości… Bo widzisz, ja wiem, że on pracuje i takie tam, ale gdyby tylko
chciał, mógłby wygospodarować trochę więcej czasu dla mnie… Czytałam, że faceci
nie lubią wielkich słów i wolą okazywać w drobnych rzeczach swoją miłość.
Przeanalizowałam sobie wszystko i szczerze mówiąc… nie wiem już sama…
Rozmawiałam o tym jeszcze z moją przyjaciółką, z którą spotkaliśmy się kilka
razy i ona widziała, jak się Adrian zachowuje i takie tam. Powiedziała, że może
nie zna go za dobrze, ale nie widać po nim, żeby mnie kochał.
Gośka była bliska płaczu. Wkurzało mnie,
jak ktoś się wcinał do czyjegoś związku. Ja wiem, że ktoś z boku jest bardziej
obiektywny, ale to nie daje mu prawa do takiej ingerencji!
- Z kolei druga moja kumpela twierdzi,
że on po prostu taki jest i jeśli go kocham, powinnam go takiego zaakceptować.
- Zatem na czym polega twój problem? –
Chciałam ją dokładnie zrozumieć.
- Z jednej strony powtarzam sobie, że go
kocham i akceptuję. Z drugiej strony chciałabym, żeby było widać, że mnie
kocha…
- Ale ty chcesz, żeby inni to widzieli?
Jesteś z nim na pokaz?
- Nie! Nie o to chodzi! Ja też bym
chciała to widzieć…
- A nie widzisz? Kompletnie? Kto
pierwszy powiedział „kocham”?
- On.
- Myślisz, że powiedziałby to, gdyby
tego nie czuł?
Nie odpowiedziała, tylko spuściła głowę
i zaczęła bawić się swoimi rękawiczkami, więc zaczęłam swój wywód.
- Po pierwsze uważam, że za dużo osób
dopuszczasz do swojego związku. Każdy, z kim będziesz rozmawiała na ten temat,
powie ci co innego. Każdy będzie miał jakiś swój punkt widzenia i zwariujesz
jak zaczniesz wszystko to analizować. Posłuchaj, jeśli od początku widziałaś,
że nie jest romantyczny albo zamknięty w sobie, a mimo to z nim jesteś, to
chyba zauważyłaś inne cechy, które ci się w nim podobają, prawda?
Kiwnęła głową.
- Owszem, faceci okazują miłość przy
pomocy drobnych gestów – kontynuowałam. - Chyba że jest to mój Olek, który
powtarza mi „kocham cię” kilkanaście razy dziennie i drobne gesty to u niego
norma, dzięki czemu nie mam wątpliwości. Ale jak już tak wszystko analizujesz
to spójrz na niego przychylnym okiem i na pewno dostrzeżesz coś, co cię
utwierdzi w fakcie, że cię kocha. Twój przyjaciel może i się o ciebie martwi
czy coś tam, pewnie jest mega romantykiem i ideałem przy okazji – oczywiście
trochę ironizowałam. - Ale nie możesz mierzyć każdego jedną miarą. Jeśli chcesz
mieć chłopaka, który ci będzie wstawiał słodkie posty na fejsie, nosił cię na
rękach i obnosił się ze swoją miłością przed całym światem, to lepiej od razu
poszukaj innego. Zaoszczędzisz sobie i jemu nerwów.
- Ale to jego kocham! – Obruszyła się. O
to mi chodziło. Musiała zrozumieć tą prostą rzecz.
- To kochaj go takiego jaki jest! Z
wadami, bo sama nie jesteś idealna. Możesz z nim porozmawiać. Powiedz, że
chciałabyś większego zaangażowania z jego strony, bo jesteś kobietą i chcesz
się czuć wyjątkowa. Ma ci mówić, że jesteś piękna, że świetnie gotujesz, że
kocha cię najmocniej na świecie, bo jest twoim chłopakiem! Ale powiedz mu to!
On się nie domyśli, to jest facet!
- On mi nie mówi komplementów…
- Domyśliłam się, skoro brakuje ci
dowodów miłości. Myślę, że jak mu delikatnie zwrócisz na to uwagę, on to
zmieni. Czasami nie jesteśmy czegoś świadomi i nie domyślimy się, jeśli ktoś
nam tego nie powie. Jesteście parą, więc musicie rozmawiać, żeby wam obojgu
było dobrze. To nie jest egoizm, bo jak będziesz to dusić w sobie to i na nim to
się kiedyś odbije. Na przykład jak mu zrobisz dziką awanturę, bo nie pochwalił
twojej sukienki. I przestań każdemu opowiadać o swoich problemach, a już w
związku przede wszystkim. Podeślę ci odcinek mojego ulubionego serialu z czasów
podstawówki. Nie musisz wiedzieć kto z kim i o co chodzi ogólnie, ale jest
kilka mądrych rzeczy, które powinnaś sobie wziąć do serca. To wasz związek i
tylko wy wiecie, czy do siebie pasujecie.
Aż zaschło mi w ustach od tego monologu.
Wciągnęłam powietrze i spojrzałam oczekująco na Gosię. Ta przetwarzała chwilę,
po czym przyznała mi rację.
- Wszystko co mówisz ma sens. Za dużo
ludzi chciałoby ingerować w moje życie.
- Tylko tyle wyniosłaś z mojego
przemówienia?
- Akceptuję go, naprawdę. Kocham go i
nie będę już szukać fikcyjnych problemów.
- I porozmawiaj z nim, serio. Powiedz mu
szczerze co ci leży na serduchu, a on, jeśli jest kumaty, zrozumie to i postara
się zmienić.
- Jesteś kochana – objęła mnie. –
Dziękuję.
- Nie ma za co. Cieszę się, że mogłam
pomóc.
- Stawiam ci kawę, chodź – złapała mnie
za rękę i pociągnęła za sobą.
Owy serial, który jej poleciłam to Gwiazda od zaraz i chodziło mi o drugi
odcinek czwartego sezonu. Główna bohaterka wpierała swojemu przyjacielowi, że
nie pasują ze swoją żoną do siebie. Dopiero, gdy jej kumple zaczęli gadać o
niej i jej facecie, zrozumiała, że nie liczy się jakie kto ma zdanie o naszym
związku.
Bez
względu na to, czego oczekujecie od dwojga ludzi, nie wiecie co się między nimi
dzieje, gdy są sami. Jedynymi osobami,
które wiedzą, czy dwoje ludzi do siebie pasuje, są ci dwoje.
Prawdziwy związek tworzy się wtedy, gdy nikt nie
patrzy.
Gdy przeżywa się intymne chwile z ukochaną osobą.
I cudowna piosenka Deeper w tle…
~ * ~
Ostatnio dziękowałam wszystkim za wyświetlenia, komentarze i prywatne wiadomości. Oczywiście nadal dziękuję, ale są osoby, które w podziękowaniach trochę zaniedbałam! A chodzi o moje dwie wspaniałe korektorki: Olę i Justynę, które służą swoją wiedzą i bystrym okiem i wyłapują moje przeoczenia, Dziewczyny, dziękuję za to, co dla mnie robicie! :) :*
Na dzisiaj tyle, udanego weekendu Wam życzę! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz