Wróciłam z Olkiem do akademika i na
szczęście nie czekały już na mnie żadne niespodzianki. Nie odzywałam się całą
drogę, choć Olek mnie zagadywał i próbował rozśmieszyć. Zbywałam go wzruszeniem
ramion.
W pokoju była Monika i opowiedziałam jej
całą historię. Wyraziłam swoją niechęć i dałam upust całej złości. Olek
siedział koło mnie i słuchał, a gdy skończyłam, zapytał:
- Może trochę przesadzasz?
Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Słucham?
- Sama pomyśl: może i na początku Sonia
obijałaby się z tobą i twoimi znajomymi, ale nie zawsze. Zacznie studiować,
pozna nowych ludzi, Mikołaj też i stworzą własną paczkę. Chyba trochę
przesadzasz z tą złością.
Jeżeli wcześniej byłam zła, to było to
bez porównania z tym, jaką wściekłość czułam teraz.
- Przesadzam? – Powtórzyłam, żeby dobrze
zrozumieć.
- Tak myślę, kochanie – powiedział
łagodnie. – Sonia ma prawo mieszkać gdzie chce.
- Dlaczego akurat tam, gdzie ja?
- Sama chciałaś być z nią bliżej.
- Ale nie tak blisko!
- To jak? Sama już nie wiesz, czego
chcesz! – Trochę już podniósł głos.
- Przeginasz!
- Bo powiedziałem ci prawdę? – Zirytował
się.
- Bo ci tłumaczę, o co mi chodzi, a ty
nie ogarniasz i jeszcze trzymasz jej stronę! Dziękuję ci za wsparcie!
- Dziękuję ci, kochanie, że mogę mieć
swoje zdanie – wstał wściekły. – Może gdybyś spojrzała szerzej niż czubek
swojego nosa, zauważyłabyś, że Soni też nie jest łatwo. Zastanów się nad sobą,
tak przy okazji urodzin – powiedział to i wyszedł.
Gotowało się we mnie.
- Słyszałaś to? – Dopiero zwróciłam
uwagę na Monikę. – Jak on śmiał tak powiedzieć?
- Chyba się z nim zgodzę – powiedziała
moja przyjaciółka.
- Ty też przeciwko mnie?
- Nie przeciwko tobie, ale patrząc
obiektywnie, Olek ma rację. Soni na pewno nie jest łatwo, a ty, będąc jej
siostrą, powinnaś ją wspierać. Mogłaby mieszkać w każdym miejscu, ale chce być
bliżej siostry. Postaw się na jej miejscu. Przez kilka lat była zupełnie sama,
rodzice jej nie znają, a jedyna siostra, niby chce z nią kontaktu, ale
najlepiej na bezpieczną odległość, bo samolubnie nie chce, żeby zniszczyła jej
idealny świat. Boże, Majka, nie wiedziałam, że jesteś taką egoistką –
westchnęła.
Usłyszeć taką rzecz od najbliższej
przyjaciółki, to cios w samo serce. Olek mnie krytykuje, teraz Monika. Nikt nie
widzi tego, że to Sonia jest egoistką, bo wpieprza się w moje życie. Ale
oczywiście ona wyszła na tą dobrą, bo się pogubiła, bo chce „zacząć od nowa”, a
ja jej na to nie pozwalam. Ale nikt nie zastanowi się, dlaczego chce zacząć od
nowa! Bo zdradziła faceta, który mieszka koło niej i chce zwyczajnie uciec, jak
to Sonia.
- Skoro jestem taka zła, to od razu
zaprzyjaźnij się z moją siostrą! Ona jest przecież idealna! – Zarwałam się z
łóżka i ruszyłam w stronę drzwi.
- Majka, to nie tak! – Zawołała za mną,
ale już zdążyłam trzasnąć drzwiami od pokoju i wybiec z segmentu. Zbiegając ze
schodów, rozpłakałam się. Przez szloch dostałam zadyszki i musiałam się
zatrzymać na półpiętrze. Jak już się uspokoiłam, znowu zaczęłam biec.
Wyleciałam z akademika i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Pierwsza myśl: papierosy. Stokrotka. Pieniądze?
Sięgnęłam do kieszeni. Mam! Na
szczęście schowałam dwie dychy do kieszeni zamiast do portfela.
Pierwszego papierosa w życiu zapaliłam z
Sonią. Po kolejnej kłótni z tatą, Sonia chciała zamanifestować swój bunt i
zaczęła palić. Któregoś dnia z nią szłam i mi zaproponowała szluga. Najpierw
nie chciałam, ale stwierdziłam, że jednak chcę spróbować. Miałam trzynaście
lat. Wtedy mi nie smakowało, chociaż kilka lat później zaczęłam popalać.
Myślałam o tym, paląc pierwszego
papierosa z nowo kupionej paczki. Z fazy wściekłości, a potem płaczu, przeszłam
do fazy bezsilności. Zaczęłam się nad sobą użalać i przyznawać rację każdemu,
kto powiedział na mnie cokolwiek złego. W domu to Sonia była egoistką, a ja
ideałem. Cichym ideałem, bo nikt nigdy nie powiedział, że jestem lepsza. Sama
to wiedziałam.
Przy drugim papierosie zaczęłam się
zastanawiać, czy aby na pewno Olek z Moniką nie mają racji. Soni jest naprawdę
trudno w życiu. W Kwidzynie jest sama, tutaj miałaby i chłopaka, i rodzeństwo,
i znajomych w przybliżonym wieku. Nie musiałaby spotykać się z Sąsiadem,
prowadziłaby normalne życie, a nie samotną egzystencję. Może i byłam pierwsza w
Lublinie, ale nie mam tego miasta na wyłączność. W końcu zaczęłam myśleć jak
dorosła osoba.
Wróciłam do pokoju i natychmiast
zadzwoniłam do siostry. Poprosiłam ją o spotkanie, już, teraz. Obiecała, że
zaraz przyjedzie.
- Możesz przyjechać autobusem?
- Hm… Miki mnie przywiezie –
postanowiła.
Kupiłam kilka piw i zabrałam siostrę w
ustronne miejsce, gdzie mogłybyśmy porozmawiać i spokojnie się napić.
- Sonia, nie miej mi za złe, że się
wściekłam. Ułożyłam sobie życie, a ty chcesz w nie wparować i wywrócić do góry
nogami.
- Majka, ale…
- Poczekaj, skończę. Tak myślałam na
początku. Jesteś ode mnie starsza, mądrzejsza, ładniejsza, bardziej pewna
siebie. Ludzie nie potrafią cię nie słuchać i potrafisz zrealizować wszystko,
co sobie zaplanujesz. Jesteś trochę podobna do mojej Moniki i bałam się, że mi
ją zabierzesz… Ją i innych znajomych. Bo będziesz nowa, ciekawa, masz
barwniejsze życie, niż ja…
- Barwniejsze?! Sorry, Majka, ale nie
mogę tego słuchać! Wiesz, jak wygląda moje życie? Powiem ci. Wstaję rano i idę
biegać z psem. Kupuję bułkę, wracam do domu i jemy śniadanie. Ja i moje
zwierzęta. Idę do pracy. Czasem jestem w pełni usatysfakcjonowana pracą w
księgarni, innego dnia mam ochotę uciec z krzykiem. Po pracy jadę na zakupy.
Wracam do domu, wychodzę z psem, a potem robię obiadokolację. Wieczorem czytam,
oglądam telewizję albo rozmawiam z Mikołajem. Potem znowu idę z psem, kąpię się
i czytam. Jak mam wolne to bywają takie dni, że jedyną osobą, z którą rozmawiam
przez cały dzień, jest pani w sklepie. Tak wygląda KAŻDY mój dzień. I uważasz,
że moje życie jest barwniejsze od twojego? Kiedy ty możesz bez końca opowiadać,
co robiłaś przez ostatni tydzień, a ja w trzy minuty opowiedziałam ci całe
swoje życie w Kwidzynie. Masz chłopaka, przyjaciółki, ciekawość świata,
możliwości i perspektywy, a ja? Całe życie byłaś pupilką rodziców, są z ciebie
dumni, kiedy do mnie się teraz nie przyznają. Ty masz wszystko. I uważasz, że
po to się przeprowadzam? Żeby ci to zabrać?
W jej oczach pojawiły się łzy, a mi
zrobiło się potwornie głupio. Monika miała rację, jestem ostatnią egoistką.
Uroiłam sobie, że moja siostra chce mi wszystko zabrać, a ona chce po prostu
żyć normalnie. Mi samo się wszystko układało, a ona walczy o przetrwanie.
- Przepraszam – szepnęłam skruszona.
- Nie oczekuję, że mnie zrozumiesz.
Tobie zawsze było łatwiej i nie wiesz, jak to jest być mną. Zdradziłaś faceta,
ale uszło ci to na sucho, bo mieszkacie daleko od siebie i nawet go nie
widujesz. Ja mam swojego drzwi w drzwi, pracuję u jego przyjaciółki i nijak nie
mam się jak od niego uwolnić. Palę się ze wstydu za każdym razem, gdy go widzę.
Ale ty nie znasz tego uczucia, bo go nie widujesz. A jak go spotkałaś, to
skupiłaś się na tym, czy powiedzieć „dzień dobry” jego rodzicom. Ja mam ochotę
zapaść się pod ziemię za każdym razem, gdy widzę jego mamę, nawet z daleka. I w
momencie, kiedy ja chcę uciec i zejść z oczu ludziom, których zawiodłam, ty
uważasz, że robię to, żeby ci zabrać znajomych. Brawo, Majka. Jesteś mistrzem
dedukcji.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się
tak głupio. To było okropne, jestem złym człowiekiem. Nie przyszło mi nawet na
myśl, że Sonia chce też ulżyć tym, którzy nie chcą jej widzieć. Nie myśli tak
egoistycznie jak ja.
- Przepraszam cię. Nie pomyślałam w
ogóle o twoich uczuciach. Skupiłam się na sobie.
- Jeżeli uważasz, że przyjaciele cię
zostawią dla mnie, to co to za przyjaciele? Myślisz, że dogadam się lepiej z
Moniką, niż ty? Bo ja myślę, że byśmy się zagryzły. Zacznij wierzyć w siebie,
Majka, bo to cię gubi.
- Zostaniesz w Lublinie.
- Jeśli tego chcesz. Wynajęliśmy z
Mikołajem już stancję i zaplanowaliśmy przeprowadzkę, ale jeśli uznasz, że nie
zniesiesz mnie tak blisko – zmienimy plany.
- Nie chcę tego! Chcę, żebyś tu
mieszkała! Tęskniłam za tobą i czekałam na ciebie tyle lat. Ostatnio dzieje się
ze mną coś niedobrego i nie doceniam tego co mam, tylko chcę więcej, a przez to
tracę.
- Masz okazję, żeby to zmienić. Jesteś
cudowną osobą i twoi znajomi cię uwielbiają. Twój chłopak jest w ciebie
wpatrzony jak w obrazek, a ty boisz się, że myśli o byłej dziewczynie. Daj
spokój, siostra… - uśmiechnęła się w końcu. – Nie zabiorę ci niczego, czego nie
będziesz mi chciała dać sama.
- Kocham cię, Sonia.
- Ja ciebie też, Majka. Chociaż jesteś
wredna i słuchasz rocka.
- A ty kolekcjonujesz kolorowe trampki i
słuchasz One Direction!
- Kolorowe trampki są super! A o One
Direction nie będę z tobą dyskutować, bo się nie znasz!
~ * ~
Nie ma lepszej motywacji jak świadomość, że się dla kogoś pisze. Po ostatnim komentarzu Justyny od razu usiadłam do pisania kolejnej części. Dyskusja o bohaterach jest taka fajna :P Chcę więcej! Naprawdę się lepiej pisze jak się wie, że ktoś to czyta i wywołuje to u niego jakieś emocje, więc dawajcie znać, że jesteście! Buźka! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz