sobota, 14 maja 2016

36. Siostry

Wróciłam z Olkiem do akademika i na szczęście nie czekały już na mnie żadne niespodzianki. Nie odzywałam się całą drogę, choć Olek mnie zagadywał i próbował rozśmieszyć. Zbywałam go wzruszeniem ramion.
W pokoju była Monika i opowiedziałam jej całą historię. Wyraziłam swoją niechęć i dałam upust całej złości. Olek siedział koło mnie i słuchał, a gdy skończyłam, zapytał:
- Może trochę przesadzasz?
Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Słucham?
- Sama pomyśl: może i na początku Sonia obijałaby się z tobą i twoimi znajomymi, ale nie zawsze. Zacznie studiować, pozna nowych ludzi, Mikołaj też i stworzą własną paczkę. Chyba trochę przesadzasz z tą złością.
Jeżeli wcześniej byłam zła, to było to bez porównania z tym, jaką wściekłość czułam teraz.
- Przesadzam? – Powtórzyłam, żeby dobrze zrozumieć.
- Tak myślę, kochanie – powiedział łagodnie. – Sonia ma prawo mieszkać gdzie chce.
- Dlaczego akurat tam, gdzie ja?
- Sama chciałaś być z nią bliżej.
- Ale nie tak blisko!
- To jak? Sama już nie wiesz, czego chcesz! – Trochę już podniósł głos.
- Przeginasz!
- Bo powiedziałem ci prawdę? – Zirytował się.
- Bo ci tłumaczę, o co mi chodzi, a ty nie ogarniasz i jeszcze trzymasz jej stronę! Dziękuję ci za wsparcie!
- Dziękuję ci, kochanie, że mogę mieć swoje zdanie – wstał wściekły. – Może gdybyś spojrzała szerzej niż czubek swojego nosa, zauważyłabyś, że Soni też nie jest łatwo. Zastanów się nad sobą, tak przy okazji urodzin – powiedział to i wyszedł.
Gotowało się we mnie.
- Słyszałaś to? – Dopiero zwróciłam uwagę na Monikę. – Jak on śmiał tak powiedzieć?
- Chyba się z nim zgodzę – powiedziała moja przyjaciółka.
- Ty też przeciwko mnie?
- Nie przeciwko tobie, ale patrząc obiektywnie, Olek ma rację. Soni na pewno nie jest łatwo, a ty, będąc jej siostrą, powinnaś ją wspierać. Mogłaby mieszkać w każdym miejscu, ale chce być bliżej siostry. Postaw się na jej miejscu. Przez kilka lat była zupełnie sama, rodzice jej nie znają, a jedyna siostra, niby chce z nią kontaktu, ale najlepiej na bezpieczną odległość, bo samolubnie nie chce, żeby zniszczyła jej idealny świat. Boże, Majka, nie wiedziałam, że jesteś taką egoistką – westchnęła.
Usłyszeć taką rzecz od najbliższej przyjaciółki, to cios w samo serce. Olek mnie krytykuje, teraz Monika. Nikt nie widzi tego, że to Sonia jest egoistką, bo wpieprza się w moje życie. Ale oczywiście ona wyszła na tą dobrą, bo się pogubiła, bo chce „zacząć od nowa”, a ja jej na to nie pozwalam. Ale nikt nie zastanowi się, dlaczego chce zacząć od nowa! Bo zdradziła faceta, który mieszka koło niej i chce zwyczajnie uciec, jak to Sonia.
- Skoro jestem taka zła, to od razu zaprzyjaźnij się z moją siostrą! Ona jest przecież idealna! – Zarwałam się z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi.
- Majka, to nie tak! – Zawołała za mną, ale już zdążyłam trzasnąć drzwiami od pokoju i wybiec z segmentu. Zbiegając ze schodów, rozpłakałam się. Przez szloch dostałam zadyszki i musiałam się zatrzymać na półpiętrze. Jak już się uspokoiłam, znowu zaczęłam biec. Wyleciałam z akademika i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Pierwsza myśl: papierosy. Stokrotka. Pieniądze? Sięgnęłam do kieszeni. Mam! Na szczęście schowałam dwie dychy do kieszeni zamiast do portfela.
Pierwszego papierosa w życiu zapaliłam z Sonią. Po kolejnej kłótni z tatą, Sonia chciała zamanifestować swój bunt i zaczęła palić. Któregoś dnia z nią szłam i mi zaproponowała szluga. Najpierw nie chciałam, ale stwierdziłam, że jednak chcę spróbować. Miałam trzynaście lat. Wtedy mi nie smakowało, chociaż kilka lat później zaczęłam popalać.
Myślałam o tym, paląc pierwszego papierosa z nowo kupionej paczki. Z fazy wściekłości, a potem płaczu, przeszłam do fazy bezsilności. Zaczęłam się nad sobą użalać i przyznawać rację każdemu, kto powiedział na mnie cokolwiek złego. W domu to Sonia była egoistką, a ja ideałem. Cichym ideałem, bo nikt nigdy nie powiedział, że jestem lepsza. Sama to wiedziałam.
Przy drugim papierosie zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno Olek z Moniką nie mają racji. Soni jest naprawdę trudno w życiu. W Kwidzynie jest sama, tutaj miałaby i chłopaka, i rodzeństwo, i znajomych w przybliżonym wieku. Nie musiałaby spotykać się z Sąsiadem, prowadziłaby normalne życie, a nie samotną egzystencję. Może i byłam pierwsza w Lublinie, ale nie mam tego miasta na wyłączność. W końcu zaczęłam myśleć jak dorosła osoba.
Wróciłam do pokoju i natychmiast zadzwoniłam do siostry. Poprosiłam ją o spotkanie, już, teraz. Obiecała, że zaraz przyjedzie.
- Możesz przyjechać autobusem?
- Hm… Miki mnie przywiezie – postanowiła.
Kupiłam kilka piw i zabrałam siostrę w ustronne miejsce, gdzie mogłybyśmy porozmawiać i spokojnie się napić.
- Sonia, nie miej mi za złe, że się wściekłam. Ułożyłam sobie życie, a ty chcesz w nie wparować i wywrócić do góry nogami.
- Majka, ale…
- Poczekaj, skończę. Tak myślałam na początku. Jesteś ode mnie starsza, mądrzejsza, ładniejsza, bardziej pewna siebie. Ludzie nie potrafią cię nie słuchać i potrafisz zrealizować wszystko, co sobie zaplanujesz. Jesteś trochę podobna do mojej Moniki i bałam się, że mi ją zabierzesz… Ją i innych znajomych. Bo będziesz nowa, ciekawa, masz barwniejsze życie, niż ja…
- Barwniejsze?! Sorry, Majka, ale nie mogę tego słuchać! Wiesz, jak wygląda moje życie? Powiem ci. Wstaję rano i idę biegać z psem. Kupuję bułkę, wracam do domu i jemy śniadanie. Ja i moje zwierzęta. Idę do pracy. Czasem jestem w pełni usatysfakcjonowana pracą w księgarni, innego dnia mam ochotę uciec z krzykiem. Po pracy jadę na zakupy. Wracam do domu, wychodzę z psem, a potem robię obiadokolację. Wieczorem czytam, oglądam telewizję albo rozmawiam z Mikołajem. Potem znowu idę z psem, kąpię się i czytam. Jak mam wolne to bywają takie dni, że jedyną osobą, z którą rozmawiam przez cały dzień, jest pani w sklepie. Tak wygląda KAŻDY mój dzień. I uważasz, że moje życie jest barwniejsze od twojego? Kiedy ty możesz bez końca opowiadać, co robiłaś przez ostatni tydzień, a ja w trzy minuty opowiedziałam ci całe swoje życie w Kwidzynie. Masz chłopaka, przyjaciółki, ciekawość świata, możliwości i perspektywy, a ja? Całe życie byłaś pupilką rodziców, są z ciebie dumni, kiedy do mnie się teraz nie przyznają. Ty masz wszystko. I uważasz, że po to się przeprowadzam? Żeby ci to zabrać?
W jej oczach pojawiły się łzy, a mi zrobiło się potwornie głupio. Monika miała rację, jestem ostatnią egoistką. Uroiłam sobie, że moja siostra chce mi wszystko zabrać, a ona chce po prostu żyć normalnie. Mi samo się wszystko układało, a ona walczy o przetrwanie.
- Przepraszam – szepnęłam skruszona.
- Nie oczekuję, że mnie zrozumiesz. Tobie zawsze było łatwiej i nie wiesz, jak to jest być mną. Zdradziłaś faceta, ale uszło ci to na sucho, bo mieszkacie daleko od siebie i nawet go nie widujesz. Ja mam swojego drzwi w drzwi, pracuję u jego przyjaciółki i nijak nie mam się jak od niego uwolnić. Palę się ze wstydu za każdym razem, gdy go widzę. Ale ty nie znasz tego uczucia, bo go nie widujesz. A jak go spotkałaś, to skupiłaś się na tym, czy powiedzieć „dzień dobry” jego rodzicom. Ja mam ochotę zapaść się pod ziemię za każdym razem, gdy widzę jego mamę, nawet z daleka. I w momencie, kiedy ja chcę uciec i zejść z oczu ludziom, których zawiodłam, ty uważasz, że robię to, żeby ci zabrać znajomych. Brawo, Majka. Jesteś mistrzem dedukcji.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak głupio. To było okropne, jestem złym człowiekiem. Nie przyszło mi nawet na myśl, że Sonia chce też ulżyć tym, którzy nie chcą jej widzieć. Nie myśli tak egoistycznie jak ja.
- Przepraszam cię. Nie pomyślałam w ogóle o twoich uczuciach. Skupiłam się na sobie.
- Jeżeli uważasz, że przyjaciele cię zostawią dla mnie, to co to za przyjaciele? Myślisz, że dogadam się lepiej z Moniką, niż ty? Bo ja myślę, że byśmy się zagryzły. Zacznij wierzyć w siebie, Majka, bo to cię gubi.
- Zostaniesz w Lublinie.
- Jeśli tego chcesz. Wynajęliśmy z Mikołajem już stancję i zaplanowaliśmy przeprowadzkę, ale jeśli uznasz, że nie zniesiesz mnie tak blisko – zmienimy plany.
- Nie chcę tego! Chcę, żebyś tu mieszkała! Tęskniłam za tobą i czekałam na ciebie tyle lat. Ostatnio dzieje się ze mną coś niedobrego i nie doceniam tego co mam, tylko chcę więcej, a przez to tracę.
- Masz okazję, żeby to zmienić. Jesteś cudowną osobą i twoi znajomi cię uwielbiają. Twój chłopak jest w ciebie wpatrzony jak w obrazek, a ty boisz się, że myśli o byłej dziewczynie. Daj spokój, siostra… - uśmiechnęła się w końcu. – Nie zabiorę ci niczego, czego nie będziesz mi chciała dać sama.
- Kocham cię, Sonia.
- Ja ciebie też, Majka. Chociaż jesteś wredna i słuchasz rocka.
- A ty kolekcjonujesz kolorowe trampki i słuchasz One Direction!
- Kolorowe trampki są super! A o One Direction nie będę z tobą dyskutować, bo się nie znasz!

- Sama się nie znasz!
fot. Sandra Czarniecka
na zdjęciu: Sandra i Ewa
~ * ~

Nie ma lepszej motywacji jak świadomość, że się dla kogoś pisze. Po ostatnim komentarzu Justyny od razu usiadłam do pisania kolejnej części. Dyskusja o bohaterach jest taka fajna :P Chcę więcej! Naprawdę się lepiej pisze jak się wie, że ktoś to czyta i wywołuje to u niego jakieś emocje, więc dawajcie znać, że jesteście! Buźka! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz